Dlaczego musisz zjeść na Nocnym Markecie? ( I czego spróbować?)

przez Kuba

Starość a Radość

Podróżując po zachodniej, „tej bogatszej”, Europie zauważyliśmy pewną prawidłowość. Mnóstwo ludzi spędza czas na świeżym powietrzu, grając, rozmawiając, bawiąc się. Tak naprawdę im starsze pokolenie, tym chętniej wychodzą z dusznych i ciasnych mieszkań by upływający czas oglądać na ławkach w parku albo w ogródkach w barach.

Patrzymy i komentujemy zawsze z zazdrością, bo u nas klimat mocno inny. Kto nie widział cudzej babci wyglądającej przez okno, przyklejonej do parapetu, oglądającą życie ulicy, niech pierwszy rzuci kamień. Kto z nas zachęcając do wspólnego wyjścia nie słyszał: „Jestem za stara!” Ja tak mam ze swoimi rodzicami, rzadko wyjdą a ja wychodzić uwielbiam.

Nie będę się tu zagłębiać w gospodarkę - ekonomiści powiedzą że to kwestia zarobków. Specjaliści od socjologii i antropologii będą zagłębiać się w historię naszego kraju, zmiany polityczne, uwarunkowania itd. itd. Zgadzam się, że temat jest wielowątkowy jak dobra powieść, ale prowadząc bloga spróbujemy go ugryźć od innej strony (suchar gastronomiczny zamierzony!).

Dlaczego musisz zjeść na Nocnym Markecie? ( I czego spróbować?)

Smacznego!

Taki mamy klimat

Zacznę od pogody. W Polsce w ostatnich latach jest może z dwa miesiące przyjemnie a dwa tygodnie lata. Rozmawiałem ze znajomymi o montowaniu klimatyzacji w bloku ale stwierdziłem że szkoda pieniędzy jak skorzystam przed 14 dni w roku, no 12 dni, bo na jeden weekend to wyjadę za Warszawę :) Taki klimat zupełnie nie sprzyja budowaniu kultury streetfodowej. Nie pomaga zachęcić wyjść na miasto i chociażby pospacerować.

A popyt na pogodę jest. Zwróćcie uwagę jak już w Czerwcu, wraz z pierwszymi promieniami letniego słońca, cała Warszawa wylewa się na plaże nad Wisłą, bulwary, schodki i dowolne parki. Jest to już taki ewenement jak zaskoczeni zimą kierowcy. Co roku zaskoczeni. Pokutujemy robiąc w nieskończoność domówki, nikomu nie chce się ruszyć dupy z kanapy, a sprzedaż abonamentów Netflixa w Polsce kwitnie. Pogody nie zmienimy, możemy przynajmniej wykorzystać ją maksymalnie.

Dlaczego musisz zjeść na Nocnym Markecie? ( I czego spróbować?)

Kebab z My Freaking Street Food Story

Chociaż jest coraz więcej miejsc które pod dachem, nie wyciskając ostatnich groszy z portfela pozwolą spędzić trochę czasu na dobrym piciu i jedzenie. Ciekawe jak by się sprawdził koncept który widzieliśmy w Bolonii w Osteria del Sole (trochę o Bolonii tutaj). W Del Sole przynosisz swoje jedzenie a w knajpie kupujesz wino. Od domowego za niewiele więcej niż w sklepie, do wytrawnych rzadkich okazów za które zapłacisz nerką... i wątrobą prawdopodobnie.

Duma i uprzedzenie

Druga sprawa to uprzedzenie do jedzenia. Ciągle widzę dyskusje żarciowozy vs. knajpy. Jedzenie z ulicy kontra jedzenie w restauracji. Nie będę nikogo przekonywać o wyższości wyższego nad niższym bo w obu zjecie i dobrze i źle. Zależy czy traficie na ludzi z pasją o pełnym zrozumieniu podawanego posiłku, czy o „biznesmenach” którzy na fali popularności podają byle co o nazwie adekwatnej do tego co na topie.

Fakty są proste. Lubimy jeść ale musimy dobrego jedzenia trochę poszukać. Pocztą pantoflową dowiedzieć się o nowym azjatyckim barze, burgerowni, knajpie regionalnej. To nie jest takie trudne jak się wydaje.

Dlaczego musisz zjeść na Nocnym Markecie? ( I czego spróbować?)

Na jakie jedzenie patrzę??

Nocne polaków podjadanie

A żeby przekonać się o wszystkim o czym napisałem do tej pory trzeba przejść się na Koszyki, Gwardię albo Nocny Market. Ten ostatni jest uosobieniem letniej chuci Warszawiaków na jedzenie. Tym bardziej że każdy z nas przynajmniej raz podjadał po nocy, po cichu z lodówki. Uwielbiam ten klimat wspólnego jedzenia. Nocny Market reprezentuje póki co najwyższy poziom prezentowanych kuchni, gdzie wystawcy często rotują i prawie co tydzień zjesz coś nowego. Dodatkowo trzeba powiedzieć że zazwyczaj są to regularne knajpy, restauracje i gastro-bary, które poszerzają swoją działalność o dodatkowy boks na markecie. Niestety istnieje tylko w lato, a lato krótkie jest, śpieszcie się więc bo nie zdążycie się przejeść!

Dlaczego musisz zjeść na Nocnym Markecie? ( I czego spróbować?)

Jiro Ramen z Yatta

Co zjeść?

Standy które są absolutnym must-eat i które polecamy przy każdej okazji, to zawsze będą Pogromcy Meatów / Łowcy Syren z tak naprawdę dowolną swoją kanapką. Azję reprezentuje Vietnamka ze swoim oryginalnym DIY naleśnikiem, albo Koreanka ze wschodzącą kuchnią z kraju Kima. Dogidog to najprawdopodobniej najlepsze hot-dogi w kraju, czekam na lepsze. Również takie nowości w tym roku (2018) jak Yatta Ramen albo My Freaking Street Food Story serwują oryginalne i odpicowane dania albo popisują się swoim konceptem na nowoczesną gastronomię - chociaż nie bywają na markecie co tydzień. Do tego dorzucę jeszcze absolutny sztos bagietkowy czyli bahn mi od Fat Daddy, Jeśli ktoś był Wietnamie to rozpozna te klasyczne buły z zarąbistym farszem. A moim ostatnim odkryciem był Pan Tasak z domową chałką wypełnioną kaszanką z marynowaną z malinami cebulą, och i ach!

Celem tego tekstu był głód. Mam nadzieję że jesteście głodni. Idźcie i jedzcie. A potem podajcie sobie dalej rekomendacje gdzie karmią dobrze.

Podajcie też dalej ten wpis, niech inni zgłodnieją :)

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej