Etyek i wino – nieznany klejnot Węgier

przez Kuba

ETYEK I WINO

Turystyka jest już tak popularną aktywnością, że już w każdy długi weekend, w sezonie ogórkowym, nie czekając na wakacje, chociaż na parę dni robimy sobie „City Break”, co chwilę jesteśmy gdzieś w podróży. Przez to że mamy mało czasu, mało urlopu, wszystko musimy maksymalizować, optymalizować. Miejsca sprawdzone, proste, efektywne. Z jednej strony chcemy przeżyć „coś nowego”, z drugiej nie szastamy kasą i liczymy złotówki więc nie chcemy ich wydawać bezwiednie. Też tak macie?

ETYEK – COŚ STAREGO, COŚ NOWEGO

Dlatego to mam wielki szacunek do podróżników, odkrywców – żeby zacząć szumnie, ale również do wszystkich którzy próbują coś nowego światu pokazać, coś spoza szlaku, nieodkrytego. Trochę przypadkiem szukaliśmy właśnie takich ciekawych miejsc i w ten sposób znaleźliśmy prawdziwy sztos... Wiele z Was zna zapewne Tokaj – węgierski klasyk, białe wino deserowe, w Polsce tak mocno kojarzone z tym krajem że do XVIII wieku nazywane „Węgrzynem”. Za to pewnie niewiele z Was słyszało właśnie o Etyek.

Etyek to region położony około trzydziestu kilometrów od Budapesztu. To czyni go miejscem idealnym na wypady mieszkańców zmęczonych zgiełkiem miasta i tłumami spacerowiczów. Budapeszt nadal jest piękny, ale możliwość ucieczki choćby na dzień pozwoli naładować baterie, poznać coś nowego i nabrać jeszcze innej perspektywy na Węgry. Bo musicie wiedzieć, że Etyek, oprócz potocznej nazwy ‘węgierskiego hollywood’ / Etyekwood przez wybudowanie tutaj sławnego studia filmowego Korda Studios, jest również rejonem bardzo mocno związanym z winem.

Znajduje się tutaj trochę ponad sto różnych winiarni produkujących głównie domowo trunki i sprzedające je lokalnie. Budapeszt również traktujemy tutaj lokalnie, bo mnóstwo barów i bistro zaopatruje się w wina z tej okolicy. Doceniane przez miejscowych i turystów za smak, ale również za niewywindowane eksportem ceny. Jak dowiedzieliśmy się od naszej przewodniczki z firmy Wine a’More i od przedstawicieli winiarni w których byliśmy – ledwo 5-10% butelek produkowanych w ich zakładach wyjeżdża poza Węgry. Choć nie wiem czy liczyli butelki które my kupiliśmy! ;)

WĘGRZY KOCHAJĄ WINO

I jak tu nie kochać kiedy pod samym nosem macie możliwość ucieczki z miasta na całodniowy piknik wśród pagórków porośniętym winoroślami. Na naszym wypadzie mieliśmy tę przyjemność poznać dwa zakłady, z jednej strony bardzo różne, lecz z drugiej bardzo do siebie podobne.

Pierwsza z nich to Nádas Borműhely. Prowadzona przez właściciela, sympatycznego Pana Szilárda. To właśnie on samotnie produkuje (choć od czasu do czasu z pomocą pracowników m.in. przy zbiorach) wino o tak zabawnych nazwach jak „Vagy mi” albo „Cimbi” co w luźnym tłumaczeniu oznacza „No i co?” oraz „kumpel”. Zaczynał w 2009 roku, kiedy odziedziczył ziemię po dziadku i odremontował piwniczkę w której teraz stoją dębowe beczki.

Krótka dygresja o tych beczkach. Otóż okazuje się, że takie okazy w których trzymane jest wino kosztują niebotyczne pieniądze. Są dwa główne nurty - francuskich i amerykańskich dębów a ceny za PUSTĄ(!) beczkę dochodzą do ponad 1000 euro za sztukę. Sama beczka wytrzymuje parę sezonów, lecz z każdym kolejnym coraz gorzej "pracuje" i coraz mniej wchodzi w reakcję z dojrzewającym winem. Przez to rozwinął się całkowicie nowy rynek odnawiania beczek. Czy to przez skrobanie wierzchnich zewnętrznych warstw, zastępowanie klepek lub wypalanie. Można też używane beczki odkupywać taniej od konkurencyjnych winiarni lub rozlewni burbonu, whisky i innych destylatów i dzięki temu tworzyć nowe kombinacje smakowe. Tu w zasadzie kreatywność nie zna granic.

Szilárd Nádas na początku robił około 1500 butelek rocznie, a w zeszłym roku osiągnął poziom 10000 butelek. Nie muszę wspominać, że wszystko sprzedaje mu się jak na pniu. ;) Co mi jeszcze smakowało, a byłem kierowcą tego dnia i musiałem ograniczyć wine –testing, to produkowany w Nádas sok z winogron. Słodki, orzeźwiający i całkowicie bezalkoholowy – więc kierowcy, jest tu po co przyjeżdżać!

Część win z regionu jest produkowana na regionalnym szczepie winogron zwanym „Királyleányka” (pol. królewna) choć produkuje się tutaj takie popularne gatunki jak Chardonnay lub Sauvignon Blanc. Trochę więcej o technikach i produkcji dowiedzieliśmy się w drugiej winiarni do której zabrała nas nasza przewodniczka - Etyeki Kúria.

To miejsce które mimo zagranicznych inwestorów nadal daje poczucie lokalności i wspólnoty z resztą winiarni w regionie. Powstała ponad 20 lat temu, w 1996 roku i zaczynała od 2 hektarów powierzchni, by teraz obejmować teren ponad dziesięciokrotnie większy. Uwagę zwraca oryginalny budynek połączony z centrum wystawowo-konferencyjnym oraz świetnie zaprojektowane etykiety nawiązujące do lokalnego folkloru.

Etyeki Kúria jest bardzo chętnie odwiedzana przez turystów i oprócz swojej flagowej oferty win ma oferuje również stworzenie własnego wina spośród wspomnianych przeze mnie szczepów. Całość pod okiem opiekuna który podpowie jak dobrać mieszankę, pomoże zakorkować butelkę by na koniec gość mógł sam sobie zaprojektować logo i banderolę.

CZY TRZEBA SIĘ NA WINIE ZNAĆ?

Celowo nie rozpisuję się o paletach smaków, barw i aromatów win które piliśmy. Nie będę się kryć i udawać – na winie się nie znam. Wino niestety pokutuje za stereotyp o snobistycznych i drogich kolacjach do którego podawane są trunki przewyższające kosztem trzydaniową kolację. I to za kieliszek. Za butelkę spokojnie kupicie em-cztery na Mokotowie ;) O tym też rozmawialiśmy z Gabriellą z Wine a'More i doszliśmy do wspólnych wniosków. Odkrywanie wina, tak jak i jedzenia ma przede wszystkim być przygodą, zabawą i trochę nauką. Z odrobiną szaleństwa i procentów ;)

A stereotypy o winie? Cóż. Po pierwsze, są wina w różnych kategoriach cenowych, a da się znaleźć smaczne już od 20-30zł za butelkę. Między innymi te które polubiliśmy po degustacji w Etyek kupowaliśmy w takich cenach. Po drugie, wino potrafi doskonale wzbogacić jedzenie – zarówno przy gotowaniu jak i samym posiłku. Foodpairing z piwem i winem nabiera na popularności, a coraz więcej lokali oferuje menu degustacyjne połączone z napojami alkoholowymi.

Po trzecie wreszcie, na winie nie trzeba się znać żeby nam smakowało. Tak jak ze wszystkim trzeba próbówać, próbować i jeszcze raz próbować. Kupować różne rodzaje, z różnych szczepów, różnych winiarni i regionów. Szukać i zapamiętywać co nam smakowało i dlaczego.

Świetnie kiedyś wytłumaczył mi to kiedyś znajomy restaurator:

„Kupujesz trzy różne butelki, dowolnie słodkie, wytrawne, białe, czerwone, nie ma to znaczenia. Próbujesz. Wybierasz to które smakowało Ci najbardziej i czytasz jakie dokładnie jest to wino. Następnie za jakiś czas znów zaglądasz do sklepu, kupujesz trzy wina o charakterystyce podobnej do pierwszego polubionego. Próbujesz, powtarzasz…”

Sami Węgrzy też podchodzą bardzo luźno do etykiety testowania wina i na potęgę piją coś, od czego Francuzom gotuje się fondue w żyłach - chodzi o Fröccs. To drink którego można również nazwać spritzerem i polega na wymieszaniu z sobą wina z wodą gazowaną w różnych proporcjach. Sądząc po linkach takich jak ten -> link, sprawa jednak nie jest taka prosta a proporcji i mieszanek jest mnóstwo i wszystkie mają swoich "wysublimowanych" zwolenników. Dołączamy do ich grona a na terenie Budapesztu znajdziecie mnóstwo miejsc podających ten drink. Mnóstwo mam na myśli no w zasadzie wszystkie ;)

OCZYWIŚCIE Z UMIAREM

Jeśli chodzi o to szukanie i testowanie to oczywiście zachęcamy, ale nie róbcie tego wszystkiego jednego dnia! Nie zostaniecie od tego sommelierami, choć w towarzystwie już zabłyśniecie znajomością i doświadczeniem która winiarnia co oferuje. Nie bójcie się próbować bo nigdy nie wiadomo dokąd Was ta przygoda zaprowadzi. Nas zawiodła do niesamowitego miejsca jakim jest Etyek. A jeśli planujecie już kolejny wyjazd do Budapesztu na weekend, zastanówcie się czy nie lepiej zarezerwować dzień poza miastem ;)

Tekst powstał przy współpracy z Wine a'More http://wineamore.hu/

Sprawdź też nasz tekst: "Co warto zobaczyć w Budapeszcie!" (Link)

Podobał się wpis? Będzie super jeśli podasz dalej! Szukasz tańszych noclegów na Węgrzech, to klikaj w nasze linki polecające:

Booking.com -> zniżka 50pln za zarezerwowanie/zrealizowanie pobytu -> http://bit.ly/KNBookingcom

Airbnb -> zniżka 100pln za zarejestrowanie się w serwisie i pierwszy nocleg -> http://bit.ly/KNAirbnb

Przeczytaj również

2 komentarze

katsin 22 maja 2019 - 08:40

Świetny, wyczerpujący temat wpis! Nigdy nie byłam w żadnej winiarni, nie miałam okazji być także na żadnej degustacji…szkoda, trzeba nadrobić! Pozdrawiam!

Reply
Aneta 22 maja 2019 - 20:39

Bardzo polecamy. Niewątpliwym plusem jest też to, że można kupić wino, które nam rzeczywiście smakowało a nie tylko sugerować się etykietą :P [Aneta}

Reply

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej