Południe Hiszpanii, Sewilla, Malaga – gdzie zjeść?

przez Kuba

Andaluzja - Raj dla odkrywców!

W poprzednim wpisie (tutaj!) , próbowałem przybliżyć co to jest tapas. Jeśli go nie czytaliście to zachęcam do zajrzenia. Dowiecie się co takiego nieuchwytnego i pociągającego jest w tym jedzeniu. Na wstępie powiem jeszcze, że Andaluzję musicie odkryć sami. Nie ma tu miejsc słabych, a przynajmniej do takich nie trafiliśmy. W jaką uliczkę nie pójdziecie, znajdziecie coś smacznego. Jedzenia i barów jest tak dużo, że pół życia nie starczy na ich spróbowanie. Ale Anetę kusi emerytura w tych stronach i zmierzenie się z tym wyzwaniem :)

 Ale do rzeczy! Na dobry początek zwiedzania, miejsca w Andaluzji, które absolutnie polecamy odwiedzić.

Pan Santos a w tle jego tortilla de patatas

Bar Los Diamantes

Nasze pierwsze spotkanie z „kulturą tapa”. Położony przy Calle Navas, 28 w Grenadzie bar, od samego początku zwraca uwagę tłumem przekrzykujących się Hiszpanów. Miejsce znane przede wszystkim ze smażonych ryb i owoców morza. Zamówicie to świetne Boquerones (szproty) albo Chanquetes (Babka przezroczysta). Obie w grubej panierze, z ćwiartką cytryny. Do tego szklanka piwa do którego każdego dnia dorzucą wam jeszcze jedno Tapas! Dla nas mała paella z krewetkami.

La Bicicleta

Nowoczesno-hipsterskie miejsce, kusi od wejścia świeżo wyciskanymi sokami. Bicicleta zaserwowała nam esencję smaków z Kordoby. Najlepsza Mezamorra i Salmorejo jakie jedliśmy. Są to typowe potrawy które można dostać w tym regionie. Salmorejo to nic innego jak chłodnik pomidorowy, podawany z dojrzewającą szynką. W lokalu dodatkowo jest wersja z awokado. Całkowity kosmos, nigdzie jeszcze nie jedliśmy nic podobnego, a smakowało bosko. Mezamorra to pasta z migdałów, czerstwego chleba, czosnku, oliwy i octu. Na talerzu przyjechała z słodką gruszką która idealnie łamie słony smak pasty.

Bar Alfalfa

Nasza propozycja na śniadania. Znajdujący się w centrum Sewilli przy Calle Candilejo 1. Porządna kawa i pszenna kanapka za niecałe 3-4 euro. Do wyboru długo dojrzewające szynki wieszane pod sufitem, mortadele i inne. Na słodko konfitura z wiśni. Malutkie miejsce i duże porcje. Polecamy po upojnym wieczorze z Tinto de Verano.

Śniadanie w Alfalfa

Taberna Álvaro Peregil

Kolejne miejsce w centrum Sewilli z długą tradycją i świetnym jedzeniem. Wnętrze poznacie od razu po charakterystycznych dla regionu, żółto-niebielskich kafelkach na ścianach. Zamówicie tu pyszne i proste Patatas Bravas, krokieciki z mięsem, tosty i kanapki. Do tego miejsce sprzedaje własne wino pomarańczowe i cytrynowe, którego spróbujesz na miejscu. Butelka trunku kosztuje 7 euro i smakuje bardzo podobnie do naszych polskich miodów pitnych. Kupiliśmy tylko dwie butelki i bardzo teraz tego żałujemy. Powrót do Sewilli po kolejne butelki gwarantowany!

Alvaro Peregil - koniecznie zamówcie Vino de Naranja

El Rinconcillo

Jeden z najstarszych tapas barów w Sewilli. Klasyczny wystrój w środku. Zdziwili nas kelnerzy, bo średnia ich wieku to 50 lat i w górę. Wszyscy ubrani w czarne garniturowe spodnie, białe koszule i czarne marynarki. Poruszali się bardzo żwawo i pewnie, a rachunki spisywane są kredą na drewnianyma barze, co widzieliście już w naszym video. Z pozycji obowiązkowych sałatka z cieciorką i smażonym na oliwie (espinaces con garbanzos) szpinakiem, oraz inne tradycyjne danie Andaluzji - rabo de toro. Czyli gotowany gulasz na mięsie z byczego ogona. Soczyste i rozpływające się w ustach mięso w którym się zakochaliśmy.

El rinconcillo i szpinak z cieciorką

Bodeguita Romero

Ostatnie już miejsce w Sewilli. Jedna duża sala, z długaśnym barem. Bardzo miła obsługa, doglądana przez właściciela, byłego torreadora (zdjęcia z walk na ścianach!). Oprócz świetnych serów i szynek (jak wszędzie :) ), spróbowaliśmy tutaj szarpanej wieprzowiny z marynowaną papryką oraz klopsików wołowych w sosie własnym, Absolutnym hitem jednak było Berenjanas con miel de cana – czyli smażone bakłażany polane miodem i Tortilla de patatas salsa whisky, czyli placuch ziemniaczany z nieziemską polewą na bazie whisky. Próbowaliśmy dowiedzieć się, jak to jest zrobione, ale bezskutecznie. Coś zupełnie innego niż znany w Polsce sos, za to wypchany po brzegi smakiem i aromatem. Ślinka mi cieknie już przy samym pisaniu.

Pierwszoplanowy bakłażan

Oraz tortilla w salsie z whisky!

Na koniec trzy miejsca w Maladze:

Las Merchanas

Ukryty w niewielkiej alejce przy Calle Mosquera. Przed zamówieniem polecem wejść do środka i zobaczyć jak wygląda to miejsce. Pełne dewocjonaliów i rekwizytów ze wszystkich stron świata. Przemieszane z instrumentami, butelkami po winie, rekwizytami teatralnymi. Taki wystrój mógł powstać tylko w jakiejś szalonej południowo-hiszpańskiej głowie :) Zjedzcie tutaj krążki z kalmarów i spróbujcie sygnowanych podpiekanych kanapek. Wkład od pasty z suszonych pomidorów po marynowane warzywa i szarpaną wieprzowinę.

Casa Lola

Ostatniego dnia w Maladze, kiedy skończyły nam się miejsca „z listy” .Nie chcieliśmy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Kierując się intuicją i wróżeniem z fusów, zajrzeliśmy do Casa Lola. Zatłoczone miejsce pełne pyszności. To tutaj spróbowaliśmy świetnej ensaladilla rusa. Czyli hiszpańskiej wersji naszej sałatki jarzynowej, z dodatkiem tuńczyka i anchois. Super kanapki, duże porcje i niskie ceny.

Taberna de Cervantes

Najfajniejsze miejsce do jakiego udało nam się trafić. Dostaliśmy się tu, przekierowani przez właścicielkę El Tapeo de Cervantes. Sympatyczna hiszpanka powiedziała nam, że nie mają miejsc a najbliższe wolne stoliki są w poniedziałek (była wtedy środa). Zachwalała swoją najnowszą restaurację i powiedziała jak do niej trafić, a daleko nie było. Żałowaliśmy trochę El Tapeo, ale tylko przez moment :) Taberna jest typowo restauracyjnym miejscem, delikatnie wyższe ceny, ale jakość składników i sposób podania to tłumaczy. Po pierwszym zamówieniu - sardeli z pastą z awokado, salmorejo z sadzonym przepiórczym jajkiem i klopsików wołowych, mieliśmy ochotę „przejeść” się przez całą kartę. Eksplozja smaków i zapachów na każdym talerzu. Świetnie zbalansowane, z dopełniającymi się składnikami. Dlatego też zamówiliśmy tam jeszcze grillowane faszerowane serem papryczki, smażonego na patelni tuńczyka z dwoma rodzajami puree (dynia i kalafior). Jeśli będziecie kiedyś w Maladze na chociaż godzinę, musicie zajrzeć na Calle Álamos 8.

Sardele i pasta z awokado

W każdym z tych miast znajdziecie dużo, dużo więcej. Potraktujcie te powyższe jako dobry start, punkty na mapie do których trzeba zajrzeć. Jestem pewien że po drodze z jednego do następnego traficie na coś równie wybornego.

A całość znajdziecie również na naszej mapie - Jadłowniku!

Jeśli przydała Wam się nasza lista, udostępniajcie dalej!

Szukasz tańszych noclegów w Hiszpanii, to klikaj w nasze linki polecające:

Booking.com -> zniżka 50pln za zarezerwowanie/zrealizowanie pobytu -> http://bit.ly/KNBookingcom

Airbnb -> zniżka 100pln za zarejestrowanie się w serwisie i pierwszy nocleg -> http://bit.ly/KNAirbnb

 

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej