Korea Town Rest – Recenzja

przez Ewa

Muszę przyznać, że azjatyckie smaki są moimi ulubionymi.

Na moje szczęście jest coraz więcej takich restauracji w Warszawie, więc mogę próbować do woli i zaspokajać swoją kulinarną ciekawość. Mam wrażenie, że jeszcze 5-10 lat temu,  „na mieście” dostępne były praktycznie tylko budki z chińczykiem. Potrawy były dostosowane do stylu europejskiego i w rzeczywistości smakiem niewiele przypominały kuchnie orientalną. Wchodzisz do Chińczyka, a w menu schabowy z frytkami i sosem słodko-kwaśnym? Już na dzień dobry brzmi to źle. Teraz jest inaczej. Mamy wybór. Są restauracje japońskie, chińskie, filipińskie, indyjskie, tureckie itd…

Tym razem przyszło mi testować koreańską...

Korea Town to niewielka restauracja przy ulicy Olesińskiej, na warszawskim Mokotowie. Lokal jest urządzony nowocześnie i minimalistycznie, jednak na jednej ze ścian jest duży malunek tygrysa popalającego fajkę, co fajnie kontrastuje z całą resztą. Kuchnia jest otwarta, tak więc możemy podejrzeć sobie co tam nam pichcą dobrego :)

Uwielbiam odkrywać nowe smaki, a kuchnia koreańska nam to zapewni. Za każdym razem jak ląduję w azjatyckiej restauracji, udaje mi się poznać coś nowego. Tym razem też tak było. Pierwszy raz spróbowałam koreańskiego wina ryżowego Makkoli. To tradycyjny koreański napój alkoholowy, potocznie nazywany jest też piwem ryżowym, ze względu na to, że ma tylko 6% alkoholu. Tak naprawdę, to jakby do jednej szklanki wlać wino, piwo i mleko ryżowe. Brzmi dziwnie? Owszem.

Ale smakuje całkiem nieźle :)

Karta dań na pierwszy rzut oka jest dość krótka. Kilka przystawek do wyboru i około 7 dań głównych. Jednak do każdego dania dodają zestaw Banchan, czyli niewielkie przystawki podawane na małych talerzykach. My dostałyśmy między innymi kimchi z ananasem, kiełki z olejem sezamowym, rzodkiew marynowaną, pierożki, makaron i mini placki z kimchi. Wybór był naprawdę duży i sporo spróbowałam.

Korea Town Rest - Recenzja

Zestaw przystawek Banchan

Jednak to wciąż było mało

Dlatego też, wraz z koleżankami zdecydowałyśmy się zamówić trzy przystawki z karty. Pierwsza z nich to Yukhoe, czyli tatar z polędwicy wołowej z gruszką i orzechami piniowymi. Niesamowicie ciekawe połączenie, gruszka nadawała słodki smak potrawie. Osobiście nie przepadam za tatarem, ale w tym przypadku postanowiłam się przełamać i spróbować. Samo mięso było dobrej jakości, siekane, a nie mielone więc duży plus za staranność wykonania.

Korea Town Rest - Recenzja

Tatar z gruszką

Wzięłyśmy również duszony boczek Bossam. Podawany jest z liśćmi sałaty, sosem ssamjang i ostrą sałatką. Polecam zrobić sobie rolkę z tych składników, wtedy efekt i smak są super. Boczek jest miękki, słodki i świetnie pasuje do pikantnej sałatki.

Ostatnią, ale równie pyszną przystawką było Dubu buchim - smażone tofu w słodkim sosie, wszystko posypane suszonymi płatkami tuńczyka. Po prostu niebo w gębie. Już czytając same składniki wiedziałam, że będzie to moje danie i nie pomyliłam się!

Korea Town Rest - Recenzja

Tofu z płatkami tuńczyka

Przyszła pora na dania główne

Dla siebie zamówiłam So galbi jim, czyli pręgę wołową w sosie z kasztanami wodnymi. Danie było lekkie, pyszne i miałam wrażenie, że wręcz orzeźwiające. Wiem, nietypowe określenie jak na danie główne, ale właśnie takie było w moim odczuciu. Mięso smakowało jakby marynata była z trawą cytrynową lub innym, podobnym składnikiem, co dodawało wołowinie kruchości i lekkości.

Korea Town Rest - Recenzja

Pręga wołowa

Kolejną pysznością, jaka wjechała na nasz stół była Ori Gui. Kaczka na warzywach w łagodnym sosie bulgogi. Chrupiąca skórka, delikatne mięso i pyszny słodki sos. Koniecznie spróbujcie.

Korea Town Rest - Recenzja

Kaczka w słodkim sosie

Udało mi się jeszcze spróbować odrobinę zupy i ostrych owoców morza w sosie gochujang. I tu pojawiła się kolejna nowość, której wcześniej nie miałam okazji spróbować - Okładniczki, czyli rodzaj małż o rurkowatym kształcie.  Oba dania były naprawdę smaczne, aczkolwiek naprawdę pikantne. To potrawy tylko dla twardzieli ;)

Na desery już niestety nie starczyło miejsca

Ale.. co się odwlecze to… sami wiecie ;) Rzadko się zdarza, że wszystko co jem w danym lokalu mi smakuje. Tutaj aż sama byłam zaskoczona. Wszystkie potrawy były smaczne, ładnie podane i treściwe. Składniki były świeże, a połączenia smaków zaskakujące.Choć Korea Town widnieje już na mapie warszawskich restauracji od jakiegoś czasu, cały czas jest oblegana. Jeżeli zechcecie spróbować tych pyszności, to pamiętajcie o wcześniejszej rezerwacji. My polecamy!

KoreaTown, Olesińska 2, Warszawa

Jeśli spodobał Wam się wpis, jeśli byliście i smakowało... Udostępnijcie tekst, dzielmy się dobrym jedzeniem!

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej