Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

przez Kuba

Gdzie zjeść w Krakowie? Tym razem aż 13 adresów!

NASZE POLECAJKI - GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE!

Koronawirus odcisnął piętno na 2020 roku. Prawdopodobnie mniej lub bardziej na każdym z nas. Kiedy sytuacja stała się już relatywnie ok, nie wytrzymaliśmy i musieliśmy wybrać się w jakąś mniejszą wyprawę. W końcu tyle wycieczek zagranicznych mieliśmy zaplanowanych i do tej pory jeszcze żadna nie doszła do skutku. Dlatego z sytuacji staramy się wyciągnąć ile się da i zaczęliśmy podróżować po kraju. Odwiedziliśmy Wrocław (link), wyskoczyliśmy na dzień do Katowic i okolic (link z foodie tripa tutaj), przyszła pora na Kraków.

A Kraków bardzo pozytywnie nas zaskoczył w zasadzie wszystkim. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to już nasz trzeci tekst o Krakowie! ;) Była tu Aneta (link), Ewa (link), ale nigdy nie zrobiliśmy pełnego i tłuściutkiego tripa. Zapraszamy do tekstu!

MILI LUDZIE, BAJGLE I KREATYWNOŚĆ

Na swojej drodze spotkaliśmy mnóstwo miłych ludzi pracujących w gastronomii, natknęliśmy się na kilkanaście stanowisk z bajglami, ale to co najbardziej przykuło naszą uwagę w Krakowie, to krakowska kreatywność. Zaczynając od śniadań, przez kawiarnie, cukiernie, aż po bistro i restauracje. Podobały nam się zróżnicowane style, pomysły na wygląd i na skład karty, podejście, no cud miód i orzeszki. Dlatego kończę już ten wstępniak i przechodzimy do listy miejsc gdzie zjeść w Krakowie… Tradycyjnie z podziałem na rodzaj miejsca zaczynając od śniadania i kawy.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

GDZIE ZJEŚĆ ŚNIADANIE I WYPIĆ KAWĘ W KRAKOWIE?

Zaczyn – Barska 4

Ta piekarnia rzemieślnicza znajdowała się daleko po drugiej stronie Krakowa od naszego noclegu. Czynna od rana i sprzedająca świeże, gorące pieczywo, była wystarczająco motywująca na poranny spacer. Wymagało to przejścia przez puste Sukiennice, co samo w sobie jest niezłą atrakcją!

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Kanapka z Zaczynu

A na Barskiej poczuliśmy się jak u siebie, stając w kilkudziesięcio-osobowej kolejce! Znamy takie doskonale z Warszawy i oznaczało to dla nas dwie rzeczy. Po pierwsze, podają tutaj dobry wypiek. Po drugie, zdecydowanie ważniejsze, krakowiacy cenią sobie dobry chleb, a to oznaka wysokiej (i ciągle rosnącej) kultury gastronomicznej w mieście.

Zaczyn ugościł nas smaczną kanapką robioną na miejscu i bardzo fajnymi słodkimi wypiekami – jagodzianką i drodżówką z morelą z pistacjami. Ciężko nas zaskoczyć po tylu dobrociach dostępnych koło domu, ale Zaczyn szczerze i zdecydowanie polecamy!

Drożdżówkę i kanapkę udało nam się zjeść w kawiarni, o której piszę poniżej

Drożdżówkę i kanapkę udało nam się zjeść w kawiarni, o której piszę niżej

Cheder – Józefa 36

Znajdujący się w żyjącym centrum dzielnicy żydowskiej Cheder odznacza się bardzo charakterystycznym wystrojem. Stare meble, w tym fajne podesty do wspólnego siedzenia i jedzenia. Plakaty i gazety odnoszące się do kultury żydowskiej, no i jedzenie w tej samej konwencji. Zamówiliśmy zestaw mezze składający się z pikli, hummusu i zataru z labneh (różne pozycje do wyboru z listy, trzy z pitą 22 pln), oraz pity z dodatkami (baba ghanoush, feta, dodatki 20 pln i feta z daktylami, orzechami włoskimi 19 pln).

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Zestaw mezze

Wchodząc do Chedera mieliśmy dość spore oczekiwania, bo kilka, jeśli nie kilkanaście różnych osób polecało nam to miejsce. Możliwe, że te oczekiwania były trochę za wysokie. Śniadanie było dobre… i na tym w zasadzie mógłbym skończyć, ale nie chcę Was tak zostawić w pół zdania recenzji gdzie polecamy fajne miejsca.

Hummus był bardzo dobrze zrobiony, mega kremowy, a konsystencja to ostatnio coś na co zwracamy bardziej uwagę w knajpach z takim jedzeniem. Pity wyglądały na domową robotę – małe, delikatne i pulchne – wypchane dodatkami. Wszystko w Chederze było aż smaczne i tylko smaczne, może niepotrzebnie czekaliśmy na jakieś pie****cie kubków smakowych? Nie zawsze o to chodzi. Z lokalu wyszliśmy najedzeni i za całkiem niezłe pieniądze, a lokal ląduje w zestawieniu!

Królowa Przedmieścia – Barska 39

Stojąc w kolejce po wypieki z Zaczynu zaczęliśmy rozmawiać między sobą o finale śniadania – kawie. No bo wszystko ładnie pięknie, ale była dziewiąta rano a my jeszcze przed małą czarną. Dyskusję usłyszała Pani stojąca przed nami i poleciła nam miejscówkę dosłownie 200 metrów dalej od słynnej krakowskiej piekarni.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Królowa Przedmieścia to miejsce bardzo nowe, bo powstałe zaledwie kilka miesięcy temu. Mały, minimalistyczny lokalik z centralnym barem i uwijającym się baristą. Kilka krzesełek i stolików wewnątrz, a na zewnątrz kameralny (chodź od ulicy) ogródek. Może to wczesna weekendowa pora, może niewielki ruch, może klimat oddalonych od centrum starych i uśpionych kamienic, cała ta aura sprawiła, że bardzo nam się tu spodobało. To na pewno duża zasługa świetnej kawy, której wybór jest całkiem spory – zarówno w metodach zaparzania jak i w wyborze ziarna. Na upały pijam dripa na zimno, tutaj w punkt, a dziewczyny zamówiły po filiżance cappuccino na mocny start dnia ;).

Oprócz domowego ciasta z jabłkami nie było wyboru do jedzenia, a szkoda, bo mała kooperatywa z kimś po sąsiedzku (puszczamy oczko) zrobiłaby z Królowej Przedmieścia władczynię pełną piersią. Tak czy inaczej wieszczymy duży sukces, więc będąc w okolicy nie zapomnijcie na kawkę wskoczyć!

Busz – Mikołajska 13

Jednym z lokali będącym Konceptem gastronomicznym przez wielkie ‘K’ okazał się Busz na ulicy Mikołajskiej. Położony w ścisłej starówce, ale ukryty na patio nowej kamienicy, to prawdziwa miejska dżungla. Kawiarnia, koktajl bar i sklep z roślinami w jednym zachwycił nas wyglądem i klimatem współgrającym w stu procentach z nazwą.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Lemon espresso

Mnóstwo zieleni od małych sukulentów przez ogromne monstery. Do tej żywej zieleni mocne neony, lekko schowany bar i naprawdę świetna kawa. Przez oczywiste nastawienie na wieczorne spotkania przy procentach, nawet kawy dostaliśmy w wysokim szkle i stylizowane na drinki. Wyszliśmy lekko oszołomieni pomysłem i oczarowani wykonaniem. A Wam gorąco polecamy zajrzeć niezależnie od pory dnia.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Kawiarnia Fornir – Długa 12

Jeszcze jednym miejscem skrytym na patio kamienicy okazała się Kawiarnia Fornir. Tu również spory wybór dobrej kawy, w tym ciekawych smaków cold brew. Do każdej kawki załapaliśmy się na promkę – rurka z bitą śmietaną za 1 pln – co wydaje się być miłym dodatkiem do małej czarnej, tym bardziej, że były przepyszne.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Możliwe że Fornir nie ma aż tak oszałamiającego wyglądu jak Busz, choć ich ogródek też wygląda imponująco.  Ma mimo wszystko to czym powinna dysponować nowoczesna kawiarnia speciality. Spędziliśmy tutaj miłe chwile uciekając zarówno od miejskich hałasów, jak i od nagrzanego  letnim słońcem miasta.

Kaffe Bageri Stockholm – Łobzowska 17

W kategorii kawa i słodkie Bageri Stockholm rozwalił wszelkie skale. A może rozwaliła? Jestem słaby ze szwedzkich zaimków osobowych ;). Już z ulicy wabi tu zapach świeżo wypiekanych cynamonowych bułeczek Kanelbullar (8 pln). Mokre, ciężkie drożdżowe ciasto to niebo w gębie – koniecznie świeżo wyjęte z pieca. A o to nietrudno, bo dziewczyny pieką je cały dzień. Są też wersje z kardamonem lub owocami, my załapaliśmy się na sezonowe jagody. Jest prosto, domowo i pysznie.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Wszystko tu jest z pomysłem zrobione, bo nawet sam budynek jest odremontowany żeby przypominać kolorowe szwedzkie zabudowania. Przemiła i wesoła obsługa wieńczy klimat całego miejsca, a ja wyszedłem tak mile zaskoczony i przyjemnie najedzony, że nawet nie pamiętam jaką kawę piłem ;).

Cafe Lisboa- Dolnych Młynów 3/4

To miejsce jest w kategorii kawy, chociaż prawda jest taka, że przyszliśmy spróbować ich sławnych w Krakowie Pasteis de Nata (6 pln) ;). Ten przysmak z Portugalii (więcej o nim tutaj) to ciastko na kruchym listkowanym spodzie i gęstym waniliowym budyniem. Skarmelizowane i lekko zwęglone od użycia wysokiej temperatury pieczenia jest idealnym kompanem do kawy. Te na Dolnych Młynów były naprawdę dobre i co kęs przenosiły nas na słoneczne ulice Lizbony.

Polecamy!

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Wspomnienie Portugalii

WIĘKSZY GŁÓD? GDZIE ZJEŚĆ OBIAD W KRAKOWIE:

Skoro małe posiłki mamy za sobą, pora skupić się na czymś konkretniejszym! Tutaj również Kraków okazał się być zaskakujący. Przede wszystkim wysokim poziomem jedzenia, później pomysłami na lokale i zaangażowaniem ludzi w swoje projekty. No to jedziemy.

Zazie Bistro – Józefa 34

Pierwsze miejsce w jakim zjedliśmy kolację. Nie byłem do Zazie przekonany, bo kuchnia francuska to nie moja para kaloszy, ale Aneta i Ewa skutecznie przekonywały „tego po prostu trzeba spróbować!”. Lokal jest zrobiony w klimacie francuskiego bistro, ulokowany w starej kamienicy w dzielnicy żydowskiej z zabytkowymi piwnicami. Wnętrze nadaje się idealnie, a schodzenie pod ziemię wąskimi drewnianymi schodami tylko dodaje uroku i sprawia wrażenie, że odkrywamy coś ukrytego i nieznanego.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Suflet serowy

Na przystawki wybieramy z wkładki tego dnia próbujemy smażonego foie gras (29 pln) i z regularnego menu suflet serowy z ementalerem i gruyerem (26 pln). Na dania główne zamawiamy risotto w bulionie rybnym i mięsem z małż (39 pln), coq au vin (37 pln) - popularny gulasz z kurczaka na winie z kluseczkami pietruszkowymi i opalanymi warzywami, policzki wieprzowe (41 pln) duszone w czerwonym winie z kluskami ziemniaczanymi podsmażanymi z bobem i kurkami.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Policzki wieprzowe

Całość sprawia bardzo dobre wrażenie potęgowane naprawdę smacznym jedzeniem. Mięsa rozpływające się w ustach, tłuste i pełne smaku foie gras, pełno dodatków o różnych, przełamujących się smakach. Kuchnia francuska w profesjonalnym wydaniu, wciąż za przystępną i uczciwą (w stosunku do ilości i jakości składników) cenę. Bardzo polecamy, dla miłośników dobrego mięsa i dobrego wina!

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Molam – Rajska 3/4

W Molam była już Aneta przy swojej ostatniej wizycie w Krakowie i wyszła na tyle zadowolona, że przyprowadziła nas na jeszcze większą azjatycką ucztę. Molam z zewnątrz jest niepozorne, wciśnięte w nowy budynek naprzeciwko Dolnych Młynów i za sąsiada mając N’Pizzę. Za to po wejściu wita nas odtworzony klimat inspirowany ciasnymi uliczkami Bangkoku. Ja lubię, kiedy lokale od pierwszego kroku witają cię z pomysłem na siebie, kiedy przestrzeń wizualnie i tematycznie zgrywa się z podawanym jedzeniem i w Molam to się udaje.

Karta nie jest zbyt długa, za to zróżnicowana i z nastawieniem na dzielenie się przy stole co też robimy. W sumie zawsze tak robimy, nawet jak dania są „niepodzielne” ale Was zachęcamy do przychodzenia do Molam (i innych tajskich czy np. koreańskich lokali) w dużych grupach!

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Khao Soi

W menu podoba nam się wykorzystanie różnych kawałków mięsa, bo znajdziecie tu m.in. podroby, oraz dania z różnych regionów Tajlandii, w tym z północy, które podczas naszej wizyty było dla nas najciekawsze pod względem kuchni i smaków (post z Tajlandii tutaj!). Dlatego widząc w menu Khao Soi (36 pln) od razu zamawiamy! Bardzo przyjemna, rozgrzewająca, słodko-ostro-słona zupa to świetne przypomnienie tamtego wyjazdu. Jedyne czego bym sobie życzył, to podawanie kapustki i cebuli osobno do przyprawiania, zamiast bezpośrednio do zupy.

Oprócz tego flagowca spróbowaliśmy chrupiącej wołowiny Cap Neua (27 pln) czy chrupiących kawałków dorsza z ziołami (26 pln). Oba zachwycały teksturą i jednocześnie eksplodowały smakiem w ustach, nie można było się od nich oderwać ;). Polecamy!

Ka Udon Bar – Rakowicka 14A

Ostatnim azjatyckim miejscem na naszej krakowskiej liście będzie Ka Udon Bar przy ulicy Rakowickiej. Miejsce oprócz bliskości dworca głównego nie ma żadnej lokalizacyjnej przewagi i w okolicy nie mieliśmy nic do zwiedzania. Nie zatrzymało nas to przed wieczornym spacerem właśnie na udon.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Dostaliśmy o wiele więcej, bo z zaskoczeniem wertowałem kartę i wypytywałem kelnerkę o dostępne specjały. Przy okazji gorąco pozdrawiam obsługę! Tego dnia weszliśmy do lokalu na niecałą godzinę przed zamknięciem, ale mimo pewnie ciężkiego dnia na kuchni nadal zostaliśmy przywitani serdecznie i poczuliśmy się jak u siebie. A co mnie tak zaskoczyło?

Skala domowej produkcji składników w lokalu. Od makaronu udon oczywiście, przygotowywanego codziennie, przez kiszonki aż po własną kombuchę i piwo. Kombuchę spod strzechy Ka Udon widzieliśmy też później w innych lokalach na mieście.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Kombucha

Z menu spróbowaliśmy Tempura Udon (29 pln) z delikatnym imbirowym wywarem i warzywami w tempurze, dobraliśmy do tego boczniaki w panko (21 pln za 5 sztuk) i miskę z kawałkami tofu w słodko – ostrym sosie. Wywar do makaronu był bardzo subtelny i delikatny, a jednak z wyraźną imbirową nutą i sama dymką z toppingów daje tu dużo smaku. To trudne tak oceniać, kiedy przyzwyczajeni jesteśmy np. do ciężki i tłustych ramenowych wywarów. No może poza Ewą, ona lubi właśnie mniej intensywne buliony. Bardzo solidna pozycja i dużo przyjemnego siorbania przy wciąganiu udonu ;). Pozytywnym zaskoczeniem okazały się boczniaki w panko. Z zewnątrz chrupkie, wewnątrz pozostały sprężyste i świeże, nieprzesadzone z ilością panierki i tłuszczu. Niby przystawka do dzielenia, a najchętniej z nikim bym się nie dzielił! :)

Euskadi - Kazimierza Brodzińskiego 4

Z całych przygotowań do wyjazdu, wybierania miejsc do zobaczenia i zjedzenia, jedno uznaliśmy za niezbędne i obowiązkowe – Euskadi. Opisywane jako kuchnia baskijska, czyli kulturowo-składnikowy miks północnej Hiszpanii i graniczącej w tym miejscu Francji, mi kojarzy się przede wszystkim z pintxos (lub pinchos), czyli baskijska wersja popularnych w reszcie kraju tapas.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Papryka nadziewana dorszem

To właśnie w tapas barach upatrujemy tu inspiracji, zarówno w karcie jak i wyglądzie samego lokalu. Bardzo nam się to podoba i bardzo nam brakuje w stolicy właśnie takiej konwencji jedzenia. Tapas barów u nas wciąż jak na lekarstwo, a kuchnia hiszpańska kojarzy się głównie z paellą z owocami morza.

W Euskadi ceny układają się adekwatnie do porcji, od 10 złotych za krokieciki, przez faszerowaną dorszem papryczkę, po 29 złotych za selekcję iberyjskich wędlin czy 26 złotych za policzki wieprzowe i 18 za króliczą wątróbkę w śmietanie. Ta ostatnia zresztą, jeśli lubicie podroby, jest wyśmienita! A nawet dla tych co na co dzień nie gustują to przynajmniej warto spróbowania i przekonania się.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Klasyczne patatas bravas

Wszystko co zamówiliśmy i co pojawiało się na naszym stoliku zachwycało wyglądem, formą a na końcu smakiem. Wyraźne a jednocześnie wyważone i doskonale skomponowane, uzupełniające się smaki ryb, warzyw i sosów. Mogłoby się wydawać, że to tylko drobne przystawki, a jednak  każdy kęs zachwycał i zostawiał przyjemne podniecenie na języku, proszące o kolejną i kolejną porcję.

WOJNA NA PASTRAMI W KRAKOWIE!

Kiedy jadłem swoje pierwsze w życiu pastrami, nie wiedziałem, że to będzie moment przełomowy zarówno dla mnie, jak i do podejścia do bloga.

To było dwa lub trzy lata temu na zlocie foodtrucków, kiedy próbowałem świetnie zrobionej kanapki od Chyży Wół. Wyciągając plastry mięsa z kanapki, oglądając je, a następnie konsumując pomyślałem "Chyba czas burgerów już się skończył". Potem napisałem tekst o moich ulubionych kanapkach (link) – chyba pora go odświeżyć!

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Meat and Go

Nostradamusem nie zostanę, bo burgery są równie popularne w Polsce co kebaby - czy to za sprawą craftowych sieciówek czy sieciówek udających rzemieślnicze lokale. Ale coś jednak się zmieniło. Jest więcej miejsc, które próbuje innych metod przygotowania mięsa. Trochę mniej smażonych kotletów a więcej szarpanego mięsa, więcej wędzenia czy sezonowania.

W Krakowie robiliśmy własne porównanie jednych z bardziej znanych miejsc na pastrami właśnie i to znanych nie tylko w Krakowie, ale już właściwie w całej Polsce.. W ringu stanęli Mr.Broda Pastrami Meat & Go. Oba bardzo dobre, ale o odmiennym charakterze i z trochę innym podejściem.

Gdzie zjeść w Krakowie? Kolejnych 13 pysznych adresów!

Mr. Broda

W obu jest bardzo dobre mięso, jednak Meat&Go jest bardziej pornfoodowe i nacisk położony jest już na dodatki i sos, którego jest trochę za dużo. Z kolei Mr.Broda to taki klasyczny prosty reuben. Mięso jest na pierwszym planie, w tle czuć po prostu musztardę i kapustę. Ma za to trochę gorsze pieczywo. A ja nadal czekam na dobre i łatwo dostępne pastrami w Warszawie :).

TO BY BYŁO NA TYLE!

Dawajcie znać jak podoba się ta krakowska kompilacja. A jak już będziecie w okolicy i spróbujecie czegoś z naszej rekomendacji to nie zapominajcie nas oznaczyć! Dzięki!

 

 

 

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej

%d bloggers like this: