Zdrowe śniadania w Coco Bowls

przez Kuba

ZDROWA DIETA W COCO BOWLS

Mamy modę na zdrową dietę. Czy to pudełkowe o niskiej kaloryczności, różne detoksy, bezcukrowe, wykluczające i tak dalej i tak dalej. Znajdziemy prawdopodobnie dietę na każdą literę alfabetu – może poza „ą” i „ę” ;)

Dlaczego tak zaczynam? Bo dzisiaj będziemy mówić o zdrowym jedzeniu – krótko i treściwie. Nie będę Was namawiać do żadnej konkretnej firmy albo fit-influencerki. Jestem zdania że dieta powinna zawierać wszystkiego po trochu, a ważniejsze od zmniejszania kalorii będzie świadome kupowanie i wybieranie posiłków, czytanie składów, świeże produkty

Od czasu do czasu na blogu pojawiają się miejscówki które starają się przez swój produkt i koncept zaszczepić w nas ideę zdrowszego jedzenia, a jeśli przy tym robią to dobrze i smacznie – nie mam absolutnie nic przeciwko.

Właśnie takim miejscem dla mnie jest Coco Bowls przy ul. Górnośląskiej 16. Nie jest to, moim zdaniem, dobre miejsce na zaczynanie gastronomii. Obok akademik ze studentami na „biednej diecie studenckiej”, ambasady i Sejm RP których chyba nie zainteresuje sprytny i zdrowy bowl. Lokal zdaje się zaklinać rzeczywistość, a wchodząc do środka wita nas roślinność, półki zastawione domową granolą, super-foods i nutellą („rawtellą”) własnego przepisu.

PRZYCHODZIMY TU NA ŚNIADANIE

Bo właśnie w taki sposób postrzegam to jedzenie. Owszem, na kolację, lunch lub smoothie na wynos w gorący dzień również. W mojej interpretacji chodzi tu jednak o zdrowy i energetyczny początek dnia. Miski są podzielone na trzy rodzaje w zależności od konsystencji owoców i „zapełniaczy”. Będzie to albo z blendów mrożonych owoców, na bazie granoli lub nasion chia. Zamawiamy Passion Fruit Bowl (30 pln) i Peanut Butter Granola Bowl (28 pln).

Ten pierwszy to blend mrożonej marakuji, mango, cytryny i banana. Posypane sezonowymi owocami, liofilizowaną maliną i bananem. Generalnie to frontalny atak fruktozy – mówiłem coś o zbalansowanej diecie? ;) Miska smakuje świetnie orzeźwiająco, słodko i kwaskowato, ale uwaga przed jedzeniem jej za szybko ze względu na duże prawdopodobieństwo przymrożenia zatok. W tej cenie cała miska jest ciężka i pełna, na tyle że Aneta nie jest w stanie skończyć całej swojej porcji co oznacza że jest tego jedzenia DUŻO.

Miska granolowa oprócz masła orzechowego zawiera jeszcze daktyle, jabłka, cynamon, banana i grube wiórki kokosowe. Całość zalana wybranym mlekiem roślinnym (bez dopłaty). Tutaj jest trochę mniej petarda w porównaniu do blendowego bowla. Jakby nie patrzeć jest to granola z owocami zalana mlekiem, choć nawet ten miks jest robiony na miejscu w lokalu. Smakuje to wszystko bardzo dobrze, gramaturowo jest dużo lżejsze od pierwszej, trochę żałuję że nie zdecydowałem się dorzucić coś „extra” do swojej miski – a tych opcji w menu jest całkiem sporo.

Na dopchanie, ale też pełne przetestowanie oferty Coco Bowls, dopijamy smoothie Mango (21 pln za 480ml) robione z pomarańczą, truskawkami i guaraną. Petarda! Wymuskane i gładko zblendowane że tak równo to nawet szwagier płytek nie kładzie.

PRZEKONALI!

Gdybym ktoś miał mnie przekonać do jedzenia zdrowych śniadań – w tym właśnie koktajli czy granoli – to chyba tylko tutaj. PS: część dodatków i składników kupicie do domu do własnych kompozycji. Coco Bowls – robicie to dobrze i trzymam kciuki. Liczę na sezonowe zmienianie oferty, żeby zawsze było tak świeżo jak kiedy my wpadliśmy.

Coco Bowls, Górnośląska 16, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej