Amuni – Slow Food Pizza – Recenzja

przez Kuba

AMUNI SLOW FOOD PIZZA

UWAGA, OD 09/10 AMUNI ZAMKNIĘTE DO ODWOŁANIA!

Zazwyczaj idąc do lokalu mamy pewne związane z nim oczekiwania. Czasem zbyt duże, co powoduje że niezależnie od jakości podanego jedzenia brakuje nam tego efektu ‘wow!’. Najlepiej by było zawsze przychodzić z pewną obojętnością, a wręcz z trochę negatywnym nastawieniem. Lepiej się miło zaskoczyć niż niemile rozczarować ;)

Do Amuni szedłem właśnie z takim nastawieniem. Że to włoskie, to w sumie nic odkrywczego. Będą makarony, będzie pizza. Że lokalizacja przy ul. Górnośląskiej, między ambasadą Francji a Sejmem RP to drogi wynajem powierzchni, przez co ceny będą te koszty odzwierciedlać. No ale zostawmy na boku politykę. Amuni na pierwszy rzut oka wygląda jak restauracja, mami napisem „slow food pizza”, więc jak to jest?

NOWOCZESNA KUCHNIA WŁOSKA?

Włoska kuchnia kojarzy mi się z szybkimi przepisami, niewyszukanymi technikami (to nie Francja-elegancja!) i zaledwie kilkoma składnikami włożonymi w danie. Prostota to cnota! Wnętrze Amuni od razu wprowadza mnie w ten klimat. Mało tu ozdób, wypełniaczy przestrzeni, jest kuchnia za szkłem, piec, stoliki. Na ścianach wiszą zdjęcia ciasta na pizzę i wałkowanych makaronów – to tak żeby przypomnieć w jakim lokalu jesteśmy ;) Brak tu włoskich obrusów w kratę, cerat, blaszanych puszek po pomidorach czy bazylii w doniczce na stole. Bardzo fajna odmiana od tych miejsc które starają się być bardziej włoskie niż sami Włosi. Siła w kuchni! Tak powinien wyglądać nowoczesny Włoski lokal.

A wszystkie oczy zwrócone na kuchnię i kucharzy.

Obmyślając przy stoliku te wszystkie zwroty i zdania do przyszłej recenzji wertuję kartę. Antipasti, czyli przystawki, wyglądają dość standardowo a jednocześnie ładnie, schludnie i zachęcająco (50 pln talerz dla 2os.). Są oliwki, grissini (paluszki chlebowe) czy burrata z miodem i ndują. Fajnie, że na przystawkę można zamówić sobie również mniejszą wersję pizzy gourmet – dobry wybór dla osób które chcą spróbować, ale „całej nie zjedzą” ;)

Ja miałem ochotę zamówić regularny gabarytowo placek, poszliśmy więc w klasykę – selekcja włoskich serów i wędlin (30 pln), żeby zobaczyć jak wygląda i jakie składniki dostaniemy. Oraz bruschettę z wędzonym serem, miętą i cukinią (15 pln). Tutaj złapaliśmy się na haczyk tej cukinii, bo zazwyczaj do tej przystawki podawane są pomidory z oliwą. Wyszło bardzo smacznie, a ser i mięta świetnie do siebie pasowały. Następnym razem spróbuję innych pozycji z karty, ta burrata z miodem i ndują na papierze brzmi mega zachęcająco.

PIZZA I PASTA

Przyszliśmy testować włoski lokal z bardzo nowoczesnym podejściem, a na przekór w wyborze dań poszliśmy w tradycję. Tak zresztą też skonstruowane było menu. Po antipasti było primi (makarony i zupy) oraz secondi (owoce morza i mięsa). Do tej pory nie rozumiem jak statystyczny Włoch potrafi wejść do knajpy, wciągnąć przystawkę złożoną często z wariacji na temat chleba, przekręcić to makaronem, a na koniec zjeść porządne drugie danie z kawałka mięsa (stek po florentyńsku?) lub owoców morza i innych takich. Na koniec jak gdyby nigdy nic parę łyżeczek deseru a całość przepijana dwoma butelkami wina – to są Włochy, to jest życie.

Pappardelle z ragu

Wracając z dygresji. Dziewczyny zamówiły makarony – z karty pappardelle z ragu z dzikiego dzika (36 pln) i spoza karty ravioli z serem, kurkami przełożone z wierzchu przesmażaną cukinią i pesto (35 pln). Nie jesteśmy w stanie powiedzieć które lepsze (choć Aneta stwierdza z 110% pewności że ravioli, oczywiście!), ale w kategorii „Hot or Not” – oba zdecydowane hot. Bardzo dobrze zrobiony makaron, wyraźne smaki w obu daniach.

Ewa spodziewała się szarpanej dziczyzny i ta może by nawet była jeszcze lepsza, ale to jednak tradycyjne ragu. Sos zawierający w sobie tłuszcz z mięsa i wciągająca to pasta, czego chcieć więcej. Myślę że to jedna z obowiązkowych pozycji zaglądając do Amuni. Z kolei ravioli w knajpach jest taką ruletką. Można trafić od razu bardzo dobrze albo na jakąś kaszanę, o której tutaj mowy nie ma. Delikatne kopertki wypchane farszem, dużo aromatów u doznań, fajnie gra to z robionym ‘domowo’ pesto i tą cukinią do złamania smaku.

Ravioli

PIZZA GOURMET

To moje drugie podejście do pizzy gourmet. Co to za rodzaj spytacie? Ano chodzi o trochę droższe i ciekawiej skomponowane składniki. Amuni podaje również bardziej tradycyjne pizze rossi i bianca (bez sosu pomidorowego) choć i tutaj są toppingi takie jak mascarpone z prosciutto crudo, jajko ze szpinakiem na maśle lub smażone bakłażany i solona ricotta. Slow food pizza nie jest naciągane.

Zamawiamy placek z prosciutto crudo, burratą i słodką musztardę z dodatkiem fig (42 pln). Co mam powiedzieć? 3xTak! Sporo składników, ser dobrej jakości i jak sama pani kelnerka stwierdziła – nie ma nic lepszego niż połączenie słodkiego ze słonym. Chylę czoła i nie śmiem mieć innego zdania. W sumie nie ma potrzeby bo pizza smakowała wybornie a ta musztarda z figą daje ten dodatkowy wymiar do tak prostego ulicznego jedzenia.

Zwróciliśmy uwagę na ciasto, a jeśli nas czytacie to wiecie że jesteśmy fanami pizzy z Neapolu, sławnej „pizzowej zupy w cieście”. No to tutaj jest to zupełnie inny styl. Bliżej tu do grubych amerykańskich wałków. Jakościowo jest to jednak zupełnie inna liga. Z początku myślałem że jest mieszanka mąki, jednak dowiedziałem się że ciasto jest robione na własnym zakwasie – tylko tyle i AŻ tyle. Ze względu na sposób podania i ciasto na (zakwasie), Amuni trafia do mojego prywatnego zbioru najlepszych placków tego typu.

PORA NA DESER, PORA KOŃCZYĆ

Zakończyliśmy to wyjście dwoma deserami. Tiramisu z kremem pistacjowym (20 pln) to bardzo dobrze zrobiona, tradycyjna wersja tego włoskiego dolci podkręcona dodatkowym kremem na górze. Komponowało się świetnie i dokładało tylko kolejny smak do tego już pysznego deseru. Panna cotta (16 pln) miała bardzo gładką konsystencję, na granicy „rozlania się”. Szacunek dla kuchni bo mi się nigdy nie udaje tak delikatnie ściąć śmietany w domu i zawsze przesadzam z żelatyną :) No i jak deser na śmietanie mógłby nie smakować? :)

Amuni pozytywnie nas zaskoczyło, był efekt ‘wow’, było ładnie, a przede wszystkim było smacznie. Polecamy!

Jeśli Ci się podobało, podaj dalej ten wpis – dzielmy się dobrym jedzeniem. Będzie nam bardzo miło!

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej