Weekend w Poznaniu – gdzie zjeść?

przez Kuba

Pojechaliśmy do Poznania w ramach szybkiego, weekendowego wypadu. Cała wyprawa miała też głębszy cel, ale o tym za chwilę. Jak przystało na gastro-turystów mamy dla Was parę cudownych miejsc do polecenia i dużo słodkiego. Okazało się bowiem, że Poznań sernikiem stoi :)

ŚNIADANIE W POZNANIU

To że trzeba obejrzeć rynek, zobaczyć walczące koziołki, zrobić spacer po Cytadeli to dowiecie się z wielu podróżniczych blogów. Całą podróż proponujemy rozpocząć od porządnego i sytego śniadania. My zajrzeliśmy do Bardzo, przy ul. Żydowskiej 29. Przyszliśmy tam mocno zaskoczeni, że przed otwarciem, do kawiarni, ustawia się już długaśna kolejka. To dobrze wróży.

Całe szczęście udało nam się z naszymi psiakami usiąść bez rezerwacji. Nie róbcie tego błędu i zadzwońcie wcześniej zaklepać stolik. Bardzo to jedno z tych miejsc gdzie żałuję że nie mam dwóch żołądków, bo wszystko w karcie opisane jest tak smacznie że ślinka cieknie. W momencie kiedy tam byliśmy (listopad 2018) były cztery pozycje z menu do wyboru, a zdecydowaliśmy się na grzankę chleba na zakwasie z suszoną figą, gorgonzolą, prosciutto i sadzonym jajkiem (17 pln), oraz brioszkę z jajecznicą z chorizo i cheddarem (19 pln).

Pożywna śniadanie to podstawa!

Pyszne, świeże, robione od ręki. To dokładnie takie śniadanie i taki comfort food jakiego szukamy z rana. Suszona figa z gorgonzolą która nie jest taka ostra to prawdziwy rarytas. Za to jajecznica w brioszce to dla mnie prawdziwa ekstraklasa. Świeże podgrillowane pieczywo dużo tu robi, jest jednak jeden składnik w jajecznicy który naprawdę ją podkręca – dukkah. To trudne sowo kryje zblendowaną mieszankę przypraw z uprażonymi orzechami pochodzącą z Egiptu. Według przepisu Bardzo robi swoją autorską wersję i o jak bardzo czuć ją w tym śniadaniu. Bardzo Bardzo polecamy! (Taki sucharek słowny).

GDZIE NA OBIAD?

Okazało się również, że Poznań ma bardzo rozbudowaną „scenę gastro”. Może dla Poznaniaków to normalne, ale my, niewprawieni, musimy się jeszcze dużo nauczyć. Obiad zjedliśmy w dwóch miejscach które gorąco zachęcamy odwiedzić.

Yetztu to ramenya do której w stolicy Wielkopolski ustawiają się długaśne kolejki. Pewnie dlatego założyli drugą knajpę (Mikoya) zaraz obok. Niestety jak to na ramen przystało, rezerwacji nie ma, trzeba swoje odstać. Nie jest to problem jednak, kiedy podają dobre jedzenie. Spróbowaliśmy na przystawkę Kakuni (14 pln) – marynowanego boczku podawanego z musztardą, cudownie tłuściutki i rozpływający się w ustach.

Kakuni (matata)

Na główne dwie zupki, Spicy Wonton (32 pln) i Tantan Men (28 pln). Bardzo dobre – szczególnie ten pierwszy, bardziej bulionowy (chociaż bardzo gęsty). W obu na uwagę zasługuje pyszny makaron. Sprężysty, duża jego ilość i fantastycznie nabiera charakteru pa paru chwilach od wymieszania ze wszystkimi toppingami. Reklamowany jaki pierwszy ramen bar w Polsce (powstał w 2013 roku). Od tamtego czasu otworzyło się w Warszawie sporo miejsc z tym Japońskim przysmakiem. O ile w Yetztu było pysznie, to jednak nasze stołeczne lokale (w tym Yatta – recenzja TUTAJ) smakowały mi bardziej :)

Drugi nasz obiad zjedliśmy w Cafe la Ruina i Raj. Miejsce którego Aneta nie mogła się wprost doczekać od dawna. Często zmieniająca się karta, ujmujący charakter i klimat miejsca. Charyzma właścicieli a przede wszystkim przepyszne jedzenie. Warto, naprawdę warto wybrać się w podróż z Warszawy do Poznania po to żeby tu zjeść. Aromaty, niedostępne w Polsce składniki – o Raju przeczytacie osobno w recenzji na naszym blogu. (link TUTAJ!)

Całość zamówienia w Raju :)

Jeśli nadal Wam mało – w Poznaniu podają również świetną pizzę w stylu neapolitańskim. Restauracja Frontiera specjalizuje się w tym daniu włoskiej kuchni. Uwaga! Mają dwa lokale które specjalizują się w dwóch rodzajach placków. My zjedliśmy przy ul. Ratajczaka 37

Jedna z najlepszy pizz neapolitańskich jakie jedliśmy!

POZNAŃ ROGALEM i SERNIKIEM STOI

Przyjechaliśmy do Poznania zjeść miejscowe, przepełnione makiem, rogale świętomarcińskie. Przed wyjazdem jednak dowiedzieliśmy się co nieco więcej o certyfikatach na oryginalne rogale, o tym jakie są tam wymagania co do składników – więcej dowiecie się z filmu kanału Maciej Je – link TUTAJ.

W ramach akcji #rogalenamaśle zrobiliśmy listę miejsc, które zamiast margaryny używają masła właśnie, nie oszczędzają na rumie, rodzynkach, dobrym maku. Do takich miejsc należy wspomniana Cafe La Ruina i Raj, która swoje rogale piecze z Inna Piekarnia (którą również polecamy). Oprócz tego dostaniecie ten poznański przysmak w Piece of Cake. W porównaniu do certyfikowanych cena może wydawać się zaporowa (18 pln/szt.) ale jakże warto! Zupełnie inaczej wygląda i smakuje samo ciasto, o dodatkach nie wspominając. Jest na tyle dobrze, że za rok też tam pojedziemy... :)

Oprócz rogali odkryliśmy jeszcze jeden wyśmienity i popularny deser – sernik! Przejedliśmy tyle kawałków w Warszawie, ale muszę przyznać że te w Poznaniu były.. lepsze. Bardzo wysoki poziom we wszystkich powyżej wymienionych cukierniach. Nie spodziewaliśmy się, że gdzie byśmy nie weszli, czekają na nas takie pyszności. Nie wiem jak schudnąć w takich warunkach ;) Najlepszy sernik którego próbowaliśmy i nasz obecny sernikowy król podawany jest w Piece of Cake. Razem z ręcznie robionym karmelem. C U D O!

Mmmmm....

Z chudszymi portfelami, ale większymi brzuszkami opuściliśmy miasto szczęśliwsi. Bardzo zadowoleni z wykonania planu , zauroczeni miastem i jego przepiękną starówką. A już na pewno zachwyceni poziomem jedzenia. Jeśli wybieracie się do Poznania to koniecznie dodajcie poniższe miejsca do swojego planu zwiedzania:

Bardzo – Żydowska 29

Yetztu – Krysiewicza 6

Cafe La Ruina i Raj – Śródka 3

Restauracja Frontiera – Ratajczaka 37

Piece of Cake – Święty Wojciech 27

Inna Piekarnia – Ratajczaka 39

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej