Recenzja Shuk – wegetariański Bliski Wschód

przez Aneta

Do Shuk trafiam jeszcze w grudniu, kiedy akurat rozpoczyna się niewielka śnieżyca. Za oknem mamy biało a w środku królują przepiękne ozdoby świąteczne. Jest naprawdę klimatycznie. Lokal całkiem spory, ale właściwie wszystkie stoliki zajęte.

Bakłażan

Nie przychodzę tu jednak sama, nie przychodzi też ze mną Kuba. Pisząc ten tekst uświadamiam sobie, że właściwie chyba w żadnym miejscu, które opisujemy na łamach naszego bloga a które jest wegetariańskie/wegańskie nie odwiedził z nami Kuba. Idę ja, idzie Ewa, idziemy obie razem, ale nigdy Kuba. Przypadek? Nie sądzę :). Jak sobie przypomnę nasze rozmowy o tym gdzie idziemy w weekend, to każda propozycja bez mięsa jest najczęściej odrzucana. Jednak nic straconego, od czego ma się koleżanki!

Mezze trio

MEZZE TRIO RAZY TRZY

Jesteśmy we trzy i dosyć pochopnie zamawiamy każda z nas zestaw mezze trio (29 zł). Zestaw ten można sobie dowolnie komponować z kilkudziesięciu innych mezze. Do wyboru pasty, zimne i gorące przystawki. Serio ciężko wybrać tylko trzy. My w sumie wzięłyśmy chyba 8 różnych pozycji i większość z nich była konkretnie pyszna. Dostajemy to podane w wysokich, piętrowych stojaczkach oraz z dodatkową pitą na osobę. Pasty są naprawdę duże, otrzymujemy pokaźnych rozmiarów talerzyk napakowany samym dobrodziejstwem. Na stole ląduje: hummus z awokado, baba ghanoush czyli pasta z opalanych bakłażanów i tahini oraz muhamara czyli pasta z pieczonej papryki, orzechów włoskich i melasy z daktyla. Ta ostatnia była genialna. Nigdy nie miałam okazji jej próbować i od pierwszej łyżeczki kradnie moje serce. Najmniej przypadła mi do gustu baba ghanoush, która początkowo była moim faworytem. Jednak tu dla mnie za bardzo opalane były bakłażany.

Więcej mezze

Z dalszych przystawek wybieramy panierowanego bakłażana w stylu libańskim, sałatkę Fattoush z pomidorami, ogórkiem i czerwoną cebulą oraz 3 rodzaje pierożków: fatayer z farszem z soczewicy bakłażana i szpinaku, brick z purre ziemniaka, serem kozim i kaparami oraz burrekas z bakłażanem, szpinakiem i serem kozim. Każdy rodzaj pierożków pochodził z innego państwa, kolejno były to: arabskie, tunezyjskie oraz izraelskie. Wszystkie pierożki były pyszne i ciężko mi wybrać mojego faworyta. Z tego wszystkiego tylko sałatka nie zachwyciła, ale w sumie nie miała czym.

MYŚLICIE, ŻE NA TYM KONIEC?

Myślicie, że na tym koniec? W sumie powinno tak być, bo po prawdzie spróbowałam dużo i byłam już najedzona. Ale przy zamawianiu nie spodziewałam się takich porcji, więc dania główne zdążyłyśmy już zamówić! Ja zdecydowałam się na pide klasyczne (29 pln). Pide przypomina pizzę tylko jest uformowana w łódeczkę, która jest wypełniona farszem. W mojej wersji były to trzy rodzaje sera tureckiego oraz jajko. Bardzo smaczne, ale jak to pizza i przystawki - bardzo sycące. Zjadłam ostatkiem sił.

Pide

Kolejnym daniem była shakshuka w wersji z serem halloumi (25 pln). Podawana na przeogromnej patelni, znane smaki, ale była to fajna, udana wersja. Ostatnim i chyba największym (to tak można!?) daniem głównym były greckie kofty z ciecierzycy i buraka (29 pln), podawane na picie w warzywami i sosem tzatziki. Kofty były bardzo smaczne, ciekawym pomysłem było dodanie buraka, który tu się świetnie komponował. Wszystkie dania nam smakowały, choć największe wrażenie zrobiły dla mnie mezze - zarówno różnorodnością, możliwością dzielenia jak i smakiem. Wydawały się ciekawsze, bardziej pomysłowe niż popularna w lokalach shakshuka czy kofty. Dania główne zdecydowanie na potężny głód, lub do podziału na parę mniejszych głodów ;) .

 

Shakshuka

Kofty

Niestety na deser już nie starczyło miejsca. Ale przy kolejnej okazji, z pewnością ominę dania na rzecz mezze i deseru.

Jeśli szukacie lokalu wegetariańskiego, lubicie dzielić się przystawkami a smaki kuchni bliskiego wschodu to wasze klimaty to koniecznie zajrzyjcie do Shuk. Nie wyjdziecie głodni ani zawiedzeni!

Shuk, Grójecka 107, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej