Bar Pacyfik

przez Kuba

Zacznijmy od tego, że Bar Pacyfik to taki cocktail bar. Pewnie dlatego zdecydowaliśmy się wpaść tutaj na kameralne spotkanko bez pompy i bez wielkich wymagań... Te ostatnie rosną jednak obrzydliwie szybko w miarę czytania kolejnych pozycji w menu. Kuchnia amerykańska, tex-mex, meksykańsko/hiszpańskie składniki, k-dogi, k-fries - dzieje się tu mnóstwo i gęsto jest od smaków i dodatków. Podstawowe stwierdzenie:

MAJĄ JAJA

Żeby podawać tyle różnych rzeczy w takich kombinacjach. Nazwa jednak zobowiązuje. To co staramy się kategoryzować jako 'kuchnia Pacyfiku" zawiera taki ogrom kulturowo-kulinarny że mi ślinka cieknie i dosłownie nie wiedzieliśmy na co się z Anetą zdecydować. Również ich koktajlowe menu pęka w szwach od smaków słodkich, kwaśnych i tradycyjnej meksykańskiej wódki z agawy - mezcalu.

Takie tam koktajle :)

Przy okazji muszę tu powiedzieć o wystroju. Tak jak zazwyczaj chwalimy spójność knajp za kolorystykę, dodatki tematycznie nawiązujące do kuchni, tak w Pacyfiku ciężko o podobne stwierdzenie. Całe podpowiada mojej wyobraźni policjantów z Miami Vice po udanej akcj na kolejny gang narkotykowy. Nie mają zamiaru wracać jeszcze do pustego domu. Ulice i budynki oddają gorąc po całym dniu w palącym słońcu. Powietrze ciężkie i gęste w oczekiwaniu na kolejną uliczną strzelaninę. Wchodzą więc do ostatniego czynnego w nocy na mieście miejsca na drinka i kolację. Nie każdego to miejsce przyciągnie za pierwsze wrażenie, ale może właśnie o taką selekcję tu chodzi.

Podobnie z jedzeniem, zdecydowanie nacisk położony jest na smak i na składniki, niekoniecznie na wygląd. Jest to coś odświeżającego po całej fali jedzenia które atakuje nas codziennie z Instagrama - tak piękne że aż nieprawdziwe. Wszystko co dostajemy na talerzach jest cudownie prawdziwe, aromatyczne i smaczne.

Taco Al Pastor

WPŁYNĄŁEM NA SMACZNEGO PRZESTWÓR OCEANU

A jaka kuchnia panuje w Pacyfiku? Jest tak samo jak w knajpie, gęsto, nonszalancko, ostro ciekawie i bezkompromisowo. Zaczynając od Papas con chorizo (24 pln) z batatami, ostrym chorizo i chipotle przełamanym białym serem i kwaśną śmietaną kończąc na K-dogu’u (18 pln) z kiełbaską jagnięcą, ostrym marynowanym ogórku i kimchi. Każde danie ma tu uderzać po łbie kolorytem składników i zaskakiwać. Dlatego warto słuchać się czego poleca obsługa, dzięki temu zjecie również cudownie świeżą polędwicę z tuńczyka w Action Bronson Poke (26 pln). Trochę to takie zdekonstruowane sushi w misce bo w dodatkach znajdziemy i glony wakame i ryż, ale również przyprawę togarashi często dodawaną np. do udonów.

Papas’y wybrałem ja i dostałem zaskakującą mieszankę ostrości, kwasu i dostatecznie sytą akurat do piwa. Aneta zjadła m,in Tijuana Street Fries (25 pln) z delikatną szarpaną łopatką, fajnie i dokładnie zrobionym (a o to czasem trudno) guacamole, cheddarem i sporą ilością kolendry. Jedzenie jest dokładnie takie jak czytacie w menu – składniki przemyślane, dobrze pasujące do siebie i dające popalić!

Papas & Papas

Jak wspomniałem, stawia się tu na smak przede wszystkim, wygląd zostawiając gdzieś w tyle. Totalne przeciwieństwo fine dining’u gdzie oba te elementy MUSZĄ ze sobą współgrać. Tutaj jest trochę bałaganu, chaosu, szaleństwa i zupełnie nie traktuję tego jako wadę. Nie zrozumcie mnie źle – nie dzielę tu jedzenia na dobre/złe, a staram się pokazać że są to zupełne skrajności na skali. Skali dużej jak sam Pacyfik ... ach te czerstwe jedzeniowe żarty słowne :)

DOBRZE I TANIO

Oprócz powyższych spróbowaliśmy jeszcze Mac’n’cheese z dodatkowym cheddarem (20 pln), oraz tacosów Al Pastor (4szt. 25pln) z marynowaną wieprzowiną, ananasem, kolendrą znów i świeżą salsą verde. Pierwsze wyglądało na małą porcję, ale jak to z serem przykrytym serem bywa – mega sycące. Mnie to danie nie przekonuje i chyba jest trochę zbyt ciężkie dla polskich foodie, stąd tak rzadko je w Warszawie dostaniemy, ale na pewno fanatycy są. Za to Aneta ostatnio odkrywa w sobie miłość do meksykańskiego jedzenia, a te konkretne taco jadła i bardzo chwali. Ten miks ostrego i kwaśnego jest tak charakterystyczny dla kuchni meksykańskiej no i baaaardzo smaczny.

Esencja sera - mega sycący Mac'n'Cheese

Bar Pacyfik to fajne miejsce, w centrum, z niewygórowanymi cenami. Zapomniałem wspomnieć, że skoro bar to są i drinki. Smakują wyśmienicie, zarówno w wersjach bezprocentowych/lemoniadowych. Polecamy spróbować Peruvian 69 (20 pln) z ginem, grejpfrutem i hibiskusem lub Niebla (30 pln) z rumem, bananem, kokosem i masłem (to nie żart!). Myślę że na randkę i drinka jeszcze tu wpadniemy.

Odmłodziło mnie to wyjście o dobre kilka lat i świetnie się ubawiłem. Mój żołądek również! Kiedyś zdobywcy podróżowali miesiącami po morzu odkrywając nowe lądy i zdobywając morza i oceany. Teraz mamy możliwość zwiedzić cały Pacyfik nie ruszając się od stołu ;)

Bar Pacyfik, Hoża 61, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej