Mizu

Czy macie też tak, że zjedliście kiedyś coś co Wam tak zasmakowało, że nie możecie o tym zapomnieć?

Ja miałam tak z ramenem z MIZU.

Po raz pierwszy trafiłam tam zanim jeszcze zaczęła się nasza przygoda z blogiem. Wtedy skusiłam się na ich klasyczny Beef Ramen (39 zł). Esencjonalny bulion, sprężysty makaron, lejące żółtko i dodatki sprawiły, że już wtedy zakochałam się w ich kuchni.

Później zaczęliśmy odwiedzać kolejne i kolejne restauracje, testując inne rameny. Cały czas pozostawał mi w głowie ten smak z Mizu. W końcu nie wytrzymałam i postanowiłam odwiedzić ich jeszcze raz. Sprawdzić czy to tylko wspomnienie, czy rzeczywiście pozostaje moim numerem jeden 😉

MIZU mieści się przy ul. Duchnickiej, na terenie Defabryki, w miejscu gdzie kiedyś znajdowała się Fabryka Wynalazków Instytutu Mechaniki Precyzyjnej. Teraz, odnowiona przestrzeń i budynek zyskały drugie życie i naprawdę tworzą niesamowity klimat.

Wśród galerii, showroomów modowych i butików z wyposażeniem wnętrz, znajdują się również restauracje, w tym właśnie Mizu. Lokal urządzony jest w pasującym do reszty nowoczesnym, eleganckim i designerskim stylu.

Lokal w środku

Wiedziałam, że ta wizyta będzie skupiona na ramenach. Dlatego całkowicie odpuściłam sushi i skusiłam się dodatkowo tylko jeszcze na dwie przystawki.

Pierwszą z nich była sałatka MIDORI SARADA ( 24 zł). Na talerzu pojawiły się bok choy, szpinak, ogórek, edamame i wodorosty. I choć wydawać by się mogło, że to tylko zielenina na talerzu, to nic bardziej mylnego. Oryginalności i świeżości całej potrawie dodawał nieziemski sos limonkowo – miętowy. Dzięki temu nie była już to zwykła sałatka. Naprawdę polecam jako starter lub po prostu do pojadania w trakcie posiłku.

Sałatka z sosem limonkowo-miętowym

Drugą przystawką było KAMO BAO z kaczką (19 zł). Miękka, lekka bułka robiona na parze, po brzegi wypełniona przepyszną szarpaną kaczką w orientalnym sosie. W smaku mięso było słodko pikantne. Dodatkowo pikantny sos majonezowy, a wszystko przełamana chrupiącą marynowaną tsukemono, czyli japońską kiszonką.

Bao z kaczką

W końcu czas na Rameny!

Pierwsza z nich to TORI PAITAN RAMEN (mały ok. 29zł). Wersja z naprawdę gęstym, esencjonalnym bulionem. Bardzo wyrazisty i głęboki smak. Do tego podawany z makaronem, kurczakiem, kukurydzą i mizuną. Dodatkowo były też grzybki enoki i narutomaki, czyli małe różowe ciasteczka rybne 😊

Rameny

Ta wersja, choć odmienna od powszechnego wyobrażenia ramenu, naprawdę przypadła mi do gustu.

Przy drugim ramenie postawiłam na rybny smak. Dlatego też zdecydowałam się na KAISEN RAMEN (mały ok. 29 zł). Kolejne potwierdzenie, że Mizu wie co robi 😉

Naprawdę wyraźny, rybny smak bulionu. Sporo dodatków. Oprócz makaronu znajdźemy krewetki, małże i glony Z kolejnych dodatków to grzyby shitake kiełki.

i jeszcze więcej Ramenu :)

Z lokalu wyszłam najedzona i przede wszystkim zadowolona. Co tu dużo mówić...

Minimalizm, elegancja i jakość – myślę, że te trzy słowa najlepiej oddają kuchnie i lokal MIZU.

Choć teraz skupiłam się na ramenach, to mogę Wam obiecać, że do Mizu zajrzę kolejny raz. Mój następny cel to sushi, które wygląda świetnie i myślę, że równie dobrze smakuję.

Do zobaczenia niebawem :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *