MariCruz Mission Style Burrito

przez Aneta

MariCruz trochę spadła na mnie przez przypadek.

Tym razem wyborem knajpki na damskie  pogaduchy zajęła się moja przyjaciółka. I tak oto zasiadamy na Zgody 3 w MariCruz Mission Burrito. Nazwa zachęca, miejscówka również klimatyczna. Nie jest to wielki lokal, ale pomimo że urządzony skromnie, to dodatki a także wymalowane na ścianach malunki robią swoje. Tuż obok zresztą znajduje się Bułkę przez Bibułkę, o której wieki temu pisaliśmy i to właśnie ona pisze na swoim FB o MariCruz, nazywając je swoją młodszą siostrą.

 

Sprawdzam, czy jest to prawda

Młodsza, ale ostrzejsza!

Menu bardzo proste, oprócz burrito dostaniemy tu tylko nachosy. Jak dla mnie to na plus, wiemy po co przychodzimy i to dostajemy. Czy jest to meksykańska miejscówka? O nie, tak jak można wyczytać na ich social media, jest to burrito w stylu "mission". Brzmi intrygująco, co to jednak naprawdę znaczy?

Menu

Burrito Mission powstało w latach 60 w San Francisco, a dokładnie w dzielnicy Mission District. Dwa miejsca "La Cumbre Taqueria" oraz "El Faro" walczą o prawo do pierwszego burrito w tym stylu. Swoją popularność jednak przeżywało w latach 80 i 90, gdzie odegrało sporą rolę jako duży i tani posiłek, w czasach gospodarczego kryzysu. Jest to też jeden z trzech występujących w USA stylów burrito.  To co go charakteryzuje to duża parowana pszenna tortilla, która właśnie dzięki tej cieplnej obróbce staje się sprężysta i pozwala napchać placek po brzegi. Drugą wyróżniającą rzeczą jest dodatkowa porcja ryżu, ale aby było duże jak wspomniałam wcześniej wypycha się je jeszcze fasolą, mięsem i innym dodatkami.

Burrito w stylu mission

MariCruz to burrito z misją

Jeśli już wiemy w takim razie czego powinniśmy się spodziewać po MariCruz to czy faktycznie burrito z tego miejsca przypomina opis wyżej. Jak dla mnie zdecydowanie tak. W ofercie mamy 6 pozycji, w tym 2 wegańskie. Od razu uprzedzam, że ich akurat nie wybrałam. My decydujemy się na dwa razy Alcatraz z szarpaną wołowiną, zielonym ryżem, czarną fasolą i dodatkami oraz kompozycję własną z kurczakiem i guacamole. Jeśli żadna z proponowanych burrito wam nie przypadnie do gustu to możecie wybrać sami składniki i zrobić placucha takiego jak lubicie. Jak dla mnie idealne rozwiązanie.

Burrito Alcatraz

Wszystkie burrito były zapakowane w folię spożywczą, co pozwalało je w prosty sposób zjeść. A były naprawdę duże. Wołowinka była delikatna a kurczak bardzo fajnie zamarynowany na ostro, choć opisany jako szarpany uznaję jako lekkie nadużycie, bo miał spore kawałki. Jednak w niczym to nie przeszkadzało. Moja propozycja Alcatraz bardzo mi przypasowała, choć następnym razem wybiorę burrito z dodatkiem guacamole czyli wersję Alcatraz Super (!). Ale to tylko dlatego, że guacamole miałam okazję spróbować z nachosami i było bardzo smaczne. Same nachosy też są domowo robione, ale od razu uprzedzam - są tłuściutkie, więc uważajcie z dużą porcją.

Nachosy

MariCruz to świetna miejscówka na przekonanie się jak smakuje mission style burrito bez opuszczania naszego kraju.  Duża porcja ze smacznymi ale prostymi dodatkami to zdecydowany atut tego miejsca. Nie ma tu żadnych udziwnień, ale zjecie naprawdę smacznie. Koniecznie dajcie znać jak wam smakowało i co myślicie o takim burrito. Może okaże się, że tylko meksykańska wersja jest tym co naprawdę wyznajecie.

MariCruz Mission Burrito, Zgody 3, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej