Recenzja Supperlardo

przez Kuba

Jakiś czas temu pisałem o food-truckach że lubię je za specjalizację. Mają krótkie menu (poniekąd muszą przez brak miejsca), więc dopracowują wykonanie do perfekcji. Często niemal z mechaniczną precyzją i powtarzalnością. Przez to, że sporo wozów zaczyna się przekształcać w knajpy, bary i inne gastro – koncepty (modne słowo!), również takie miejsca kontynuują trend krótkiego i dopracowanego menu.

MIĘSNY CZY POCZTA?

Podobnie ma się rzecz z Supperlardo, aczkolwiek nie przekształciło czterech kółek na lokal, to nadal jest to specjalizacja przez wielkie S. Ich konikiem jest mięso. Widać to na jednostronnym, wielkości a5 menu, czuć w zapachach dochodzących z minimalistycznej kuchni – aneksu kuchennego wręcz. Widać ze stojącej poza kuchnią krajalnicy do mięsa, lodówek wypełnionych sezonowanymi specjałami. Przychodzimy tu przed dwudziestą, na menu wieczorne. Musicie bowiem wiedzieć, że zazwyczaj Supperlardo otwarte jest w tygodniu między 11-16. W ciągu dnia podają tu kanapki, a relacje paru blogerów skłaniały mnie do wzięcia dnia wolnego tylko po to żeby tu przyjść i zjeść. Całe szczęście są nowe godziny otwarcia w piątki i soboty (chyba), więc nam, korpoludkom, łatwiej zarezerwować miejsce :)

Recenzja Supperlardo

Wchodząc widzisz taką krajalnicę i wiesz, że tu się nie cackają z mięskiem!

Miałem pewne obawy przychodząc tu, bo to miejsce należy do tych samych właścicieli Mąki i Wody. Zasłużonego lokalu o którym pisałem recenzję TUTAJ, gdzie ząb czasu nadgryzł umiejętności. Mam jednak wrażenie że zabrano z Mąki całe doświadczenie i zęby zjedzone na prowadzeniu restauracji, dodano to co polska w mięsie ma najlepsze, a suma składników przerosła najśmielsze oczekiwania. Odpowiedzmy zatem na pytanie...

WYPAD DO SALUMERII

Czytając pierwszą pozycję z menu – selekcję wędlin i chleba wypiekanego na miejscu (20pln /os) wiem już na co się nastawiać. Nie szukajcie tu wyłącznie warzywnych sałat. Wegetarianina zaś spróbujemy przekonać świetnie wykonanymi składnikami. W selekcji znajduje się m.in salami z mangalicy z czarnym pieprzem, schab z mangalicy, szynka opiekana albo dojrzewająca karkówka. Wszystkie pozycje pokrojone klasycznie w cienkie plastry. Delikatne mięsa nad którymi myślano i pracowano dniami i nocami. Świetne jakościowo, każde o swoim własnym smaku. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia.

Recenzja Supperlardo

Wędlinki z Salumerii ;)

Również chleb, wypiekany na miejscu, nosi ślady doświadczenia piekarzy, możliwe że to doświadczenie również wyjęte z Mąki. Ten który jedliśmy podejrzewamy o zakwas, do tego miękki, ciężki i gęsty w środku o ciemnej i chrupkiej skórce. Podany z, jak dopytalismy kelnera, włoskim masłem. Charakterystyczna konsystencja, bardzo kremowa, śmietanowa i delikatny smak. Często się narzeka na czekadełko z chleba i masła, jednak gdyby podawano je tak jak w Supperlardo do wędlin, mógłbym się tym zajadać nie jedząc nic innego.

Ten początek kolacji przypomniał mi podróż do włoch, gdzie przy prawie każdej Salumerii (po włosku to „sklep z wędlinami”) można było zakupić regionalne specjały. A ścianę w ścianę, często tych samych właścicieli, była knajpa w której przy karafce wina można było tymi specjałami się zajadać. Supperlardo nie szuka na siłę włoskich klimatów, ale pierwsze wrażenie było podobne. Mimo to knajpa wieczorem było bardzo intymna, żaluzje w oknach przysłonięte, i chociaż stoliki są upakowane gęsto na małej przestrzeni to można tu przyjść we dwoje na romantyczną randkę. Do tego goście zachęcani są do dzielenia się jedzeniem i powolnego smakowania kolejnych pozycji szykowanych przez kucharzy.

Recenzja Supperlardo

O i takie chlebki mieli, wzięliśmy jeden do domu! :)

Obsługiwani byliśmy nienagannie, nasz kelner wykazywał się raz po raz wiedzą na temat tego co podaje, z czego i z czym było zrobione. Kiedy kończyliśmy, po krótkiej chwili dostawaliśmy kolejne porcje. Zresztą o takim trybie „degustacji” zostaliśmy poinformowani na samym początku zamawiania. No dobra, jeśli myśleliście że tylko „deską mięs” będę się zachwycać, to co dostaliśmy potem totalnie rozwaliło nam kubki smakowe. Jedziemy!

MENU DEGUSTACYJNE i KANAPKA Z KURCZAKIEM

To co w poprzednich akapitach to były pierwsze i proste skojarzenia. Kolejne przystawki i dania co chwilę podnosiły poprzeczkę jakości i dopełniały obrazu Supperlardo. Zamówiliśmy szaszłyk yakitori z jagnięciny w sosie XO (15 pln) i kanapkę ze smażonym udkiem kurczaka (30 pln). Poznajesz, że jesteś w restauracji przez poważne ‘R’, kiedy w tej cenie dostajesz jeden szaszłyk z paroma kawałkami mięsa. Akceptujemy ten fakt i przechodzimy do jedzenia.

Recenzja Supperlardo

Szaszłyczek z więgielków

Przy okazji musiałem się kulinarnie dokształcić. XO to nie jest tekst z serialu „Plotkara”, ktoś pamięta taki serial jeszcze? XO to sos, w której umaczana jest jagnięcina. Ostry, z rybnym zapachem i posmakiem oraz mocą koniaku. Ciekawe to połączenie takich smaków ale pasuje mi jak mało co! Przenika się to na języku a mięso jest mięciutkie i delikatne wewnątrz. Warto dodać, że tradycyjne yakitori jest grillowane bezpośrednio na węglach, aby dym powstający z parowania tłuszczu dodatkowo okadzał mięso. Na fanpejdżu Supperlardo znalazłem zdjęcia które pokazują taki widok, dorzucam plus za wykonanie.

Recenzja Supperlardo

No i ta kanapka...

Dalej była kanapka z kurczakiem. Takie rzeczy widzieliście jak jedliśmy w Kurze, ale tutaj podanie i okoliczności wskazują na wykwintność nawet w czymś tak prostym. Słodka ziemniaczana bułka wewnątrz wysmarowana wątróbką z kurczaka , w środku kalarepa w chili, ostry sos Valentina i kwaśne pikle. Nie ukrywam że nie będę zadowolony z tego co zaraz napiszę, ale kanapka smakiem konkuruje z tymi podawanymi na Nowolipkach. Zupełnie inna a tak podobna!

AKTOR PIERWSZO- I DRUGOPLANOWY

Kolejne małe talerze przychodzą na stół. Drugi akt kolacji. Terrina wieprzowa ze śliwkami (20 pln), oraz kiełbasa jagnięca podawana z pieczoną papryką, cebulką i dżemem paprykowym (30 pln). O ile ta pierwsza była bez zarzutu zrobiona technicznie, tak jak reszta dań, to nie powaliła i schowała się w cieniu kiełbasy. Trochę jak drugoplanowy aktor w hollywoodzkiej mega-produkcji. Bez niego film nie byłby taki dobry, jednak wychodząc z kina zachwycasz się czymś innym. Czymś co scenarzysta i reżyser uwypuklił podczas projekcji.

Recenzja Supperlardo

Ale te kolory grają, a oczy jedzą!

Tym czymś była kiełbasa jagnięca i podany do niej dżem paprykowy. To co dostaliśmy na talerzyku, zapakowane w małym flaku było całkowitym przeciwieństwem kiełbas które kupicie w sklepach i marketach. Muszę powiedzieć, że głupio mi się nawet pisze to porównanie, biorąc pod uwagę że Supperlardo podało jakieś 150% mięsa w mięsie. Zbita, doprawiona ziołami które tylko uwypuklały smak mięsa. Do tego ten dżem, który oszukuje konsystencją żelatyny. Masz wrażenie że poczujesz coś słodkiego na języku właśnie w momencie kiedy atakuje mocna najczerwieńsza z czerwonych papryka.

ŚWINKA I ŚWINIA

Wchodzimy do kulminacji. Scena zamiera, bohater przeżywa katharsis. Tak i my. Tu mieliśmy skończyć zamawianie ale ... W tym miejscu znają się na mięsie, a na dodatek w menu mieli Porchette. Po prostu nie mogliśmy sobie odmówić. Porchetta to tradycyjnie włoskie mięso wieprzowe. Tłuste, bez kości, wypychane czosnkiem, rozmarynem i innymi ziołami. Pieczone w piekarniku godzinami aby wydobyć ten smak zawarty w tłuszczu. Na talerzu dostajemy wycinek tej dobroci z kuchni, jednak wystarcza spokojnie na naszą dwójkę (cena 100 pln/2os). Chociaż przy tej ilości dań spokojnie podzielilibyśmy się nią nawet na cztery osoby :)

Recenzja Supperlardo

Aktor drugoplanowy - terrina

Łojezu jakie do było dobre. To była kwintesencja całego wieczoru i tego jak z szacunkiem i rozumem podejść do mięsa! Mięso płynnie przechodziło od galaretowatego tłuszczu z mięsem, do dobrze wypieczonego (ale nie suchego!) schabu. Biorę kęs do ust, zamykam oczy i widzę te dopieszczone na polu zwierzęta. Tu nie chodzi tylko o smak, ale o wyciekający razem z tłuszczem szacunek do produktu. Już prawie zapomniałem wspomnieć, że na bok wzięliśmy młode ziemniaki confit (15 pln), które idealnie służyły do zbierania gęstej śmietany w której były moczone (creme fraiche), oraz do zbierania sosu i tłuszczyku po mięsie ;)

Recenzja Supperlardo

Klejnot w koronie - Porchetta z brzoskwinią

CENA I JAKOŚĆ

Wyszliśmy zadowoleni, najedzeni, a jak wspomniałem, wychodząc zakupiliśmy trochę mięsa i chleba do domu :) Całość kolacji wyszła nam drogo, bo razem z napojami zapłaciliśmy ok. 250 pln. Jest to wysoka kwota, na którą nie stać nas „na codzień”. Jednak jest to kwota całkowicie uzasadniona jak na kulinarne orgazmy które nam Supperlardo zaserwowało.

Recenzja Supperlardo

A tak wyglądają dojrzewając, chciałoby się zabrać do domu ;)

Wracając ul. Chmielną do domu zastanawialiśmy się skąd pomysł na te „przedpremierowe” godziny pracy. Czy to specjalnie, aby niewielu tu zjadło, a mimo to zrobiło się głośno? Przemyślany zabieg marketingowy? Niezależnie od powodu, dzwońcie, piszcie, rezerwujcie. To miejsce zaraz przeżyje swoje pięć, jeśli nie piętnaście minut. A wtedy będą tu kolejki na dwa tygodnie do przodu.

My zjedliśmy menu wieczorne... nadal muszę wzięć urlop na dzienne. Tylko teraz to już naprawdę MUSZĘ.

AKTUALIZACJA - LISTOPAD 2018

No i udało się! Menu lunchowe sprawdzone :) Jesteśmy mega zadowoleni bo jedzenie ciągle na najwyższym poziomie. Co ważnego się zmieniło - Supperlardo działa teraz w ciągu dnia również w weekend więc zaoszczędzili mi urlopu! W ogóle to sprawdzajcie ich godziny otwarcia bo mam wrażenie że sytuacja będzie się dynamicznie zmieniać :)

Recenzja Supperlardo

Pastrami z łopatki

Spróbowaliśmy z Anetą dwóch kanapek z tym samym mięsem - wieprzowiną, chyba ta porchetta tak nam została w pamięci. Ja zjadłem pastrami wieprzowe z łopatki, do tego piklowana czerwona kapusta i musztarda (25 pln). Aneta wybrała kanapkę z żeberkiem wieprzowym, ogórkiem, marchewką piklowaną, sosem hoisin i kolendrą (30 pln). Obie kanapki zamknięte w własnoręcznie pieczonych bułkach ziemniaczanych. Co więcej, moje pastrami było bardzo grubo krojone, do tej pory ten typ kojarzył mi się z zupełnie inną fakturą i wielkością mięsa. Dzięki temu kanapka tak się nie rozpada i całkiem przyjemnie się ją pożera :)

Recenzja Supperlardo

Kanapka z żebrem

Jak możecie się domyślać - no niebo w gębie! Nic odkrywczego tu nie wymyślę, bo mięso świetnie przygotowane, dodatki przemyślane a przez to smak spójny i wyraźny. Do tego cenowo naprawdę konkurencyjnie z innymi miejscami podającymi kanapki - fajnie że dodają opcję na wynos. Co najbardziej mnie będzie dziwić (i ciekawić), to ten projekt jest o lata świetlny lepszy niż ściana-w-ścianę Mąka i Woda. To znane miejsce nas nie zachwyciło tak jak robi to Supperlardo... Zachwycać się będziemy jeszcze, bo coś czuję że to nie ostatnia aktualizacja :)

Jeśli spodobał Ci się tekst i chcesz wybrać się do Supperlardo, podaj dalej i zalajkuj dla nas! :)

Supperlardo - Chmielna 13a, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej