Kuchnia Francuska w Saint Jacques

przez Ewa

Kuchnia francuska jest jedną z najpopularniejszych, jak nie najpopularniejszą kuchnią na świecie. Kojarzy nam się z elegancją i wytwornością. Sami Francuzi traktują zawód kucharza bardzo poważnie, a jego dzieła są czasem traktowane na równi z dziełami sztuki. Nic też dziwnego, że właśnie we Francji prowadzone są najlepsze szkoły kucharskie z długoletnią tradycją.

Czy zatem ich kuchnia jest tylko dla wybranych? Czy tylko wyrafinowany smakosz jest w stanie docenić ten kunszt?

Do pewnego momentu i ja myślałam, że to nie dla mnie. Już samo wymówienie potraw sprawiało mi problemy. Do tego dochodził pewien strach przed zbłaźnieniem się w jakieś wykwintnej restauracji. Na szczęście te czasy już minęły 😉 Myślę, że pierwszym krokiem była wizyta w Paryżu i przekonanie się, że ten powszechny pogląd na temat kuchni francuskiej już dawno gdzieś się zatarł.

Jeden aspekt pozostał niezmienny – zatrważające ceny w restauracjach.

Jestem w stanie zrozumieć, że dobre składniki kosztują, a zbyt niska cena dania wręcz budzi podejrzenia jeżeli głównymi składnikami są owoce morza, trufle, czy inny importowany składnik, którego świeżość ma ogromne znaczenie. Jednak patrząc na warszawskie restauracje serwujące kuchnie hiszpańską czy włoską te ceny nie muszą być aż tak wysokie jak w restauracjach francuskich. Warto wspomnieć, że we wszystkich kuchniach mamy do czynienia z porównywalnymi składnikami na podobnym poziomie cenowym.

Gdzieś brakowało mi restauracji na przysłowiową „zwykłą kieszeń polaka”

Aż poznałam restauracje Saint Jacques. Niewielki lokal przy ulicy Świętokrzyskiej już z zewnątrz zachęca nas do wejścia kwiatami i niewielkimi stolikami rodem z paryskiej kawiarenki. W środku wystrój nie może być bardziej francuski. Na wszystkich ścianach znajdują się fototapety z małych paryskich uliczek, a w tle cały czas grają lekkie francuskie piosenki.

Kiedy zasiadamy do stolika i przeglądamy kartę już dostajemy pierwszą powitalną przekąskę. W małych słoiczkach podany jest krem z czerwonych warzyw w towarzystwie grzanek. Jest to na pewno miły gest ze strony restauracji, zwłaszcza, że zupa jest przepyszna.

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Krem z czerwonych warzyw

Na początek decydujemy się na dwie przystawki.

Pierwsza z nich to żabie udka (26 zł). Nigdy wcześniej ich nie jadłam więc miałam trochę obaw jak to będzie wyglądać, jak będzie smakować? Jednak do odważnych świat należy! Koniecznie musiałam spróbować. Kiedy podano przystawkę byłam bardzo pozytywnie zaskoczona oryginalnym podaniem. W przewróconym słoiku wysypywały się małe, panierowane żabie udka, a na dnie słoika pływał sos śmietanowo – czosnkowy. Również smakowo się nie zawiodłam. Mięso jest dość delikatne, podobne konsystencją do ciemnych kawałków kurzego udka.

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Żabie udka

Kolejna przystawka to Foie Gras na ciepło, na morelowo tymiankowym brioche z faszerowaną figą w sosie porto (42 zł). Tutaj lekki zawód jeżeli chodzi o Foie Gras. Jadłam je kilkukrotnie w życiu, zawsze na zimno. Tutaj pogrzane, mam wrażenie, że straciło urok. Natomiast pod ogromnym wrażeniem byłam sosu porto. Idealna, wręcz „czekoladowa” konsystencja sosu, posmak wina i lekka słodycz. Coś pysznego! Chyba zostanę fanką na stałe 😉

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Foie gra z sosem porto

Choć przystawki mogły wydawać się niewielkie, to tak naprawdę już byłam syta.

Jednak co to by była za wizyta kulinarna gdybym skończyła na przystawkach?

Zatem wybieramy dwa dania główne. Pierwsze z nich (niestety nie moje) było przepyszne. Giczka jagnięca z warzywami brunoise na ziołowo-truflowym purée (52 zł). Mięso było miękkie, idealnie odchodziło od kości, a purée z posmakiem trufli dopełniało to danie idealnie. Na talerzu pojawiły się również warzywa pokrojone w drobną kostkę czyli brunoise. Jedyne co bym dodała do całej potrawy to jakaś świeża sałatka, przełamująca cięższy smak mięsa i ziemniaków.

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Giczka jagnięca

Dla siebie zamówiłam roladę z kaczki faszerowaną pistacjami z sosem z owocu granatu, na carpaccio z gruszki marynowanej w rozmarynie i porto z purée marchewkowo-imbirowym (39 zł). Tutaj niestety kompletnie nie trafiłam ze swoim daniem. Chociaż ani wykonania ani składników nie mogę skrytykować. To po porostu struktura mielonej kaczki w roladzie nie przypadła mi do gustu. Nie jestem zwolennikiem tak przetwarzanego mięsa, chyba że na zimno, ale to też preferuję bardziej musy i pasztety które są gładsze w konsystencji. Pochwalić mogę jednak dodatki, a zwłaszcza purée marchewkowo – imbirowe oraz sos z granatów. Widać, że kucharze w Saint Jacques przykładają sporą uwagę do dodatków. Wychodzi im to znakomicie. Wyglądają przepięknie i smakują pysznie.

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Rolada z kaczki

Na koniec, choć miejsca w żołądku prawie nie mam… créme brulée

Klasyczny créme brulée (16 zł) podany został w ramekinie, a jego skorupka była idealnie chrupiąca. W środku zaś delikatny, słodki krem z lekko wyczuwalną nutą wanilii. Ten deser nie składa się z wyszukanych składników. Aby był smaczny musi być po prostu dobrze wykonany. Nie za tłusty, nie galaretowaty czy z grudami. Po prostu taki jak tu – w punkt 😊

Kuchnia Francuska w Saint Jacques

Crème brûlée

 W Saint Jacques zjadłam bardzo dobrze i co najważniejsze nie zbankrutowałam. Chociaż ze swoim daniem nie trafiłam, to restauracji nie można odmówić profesjonalizmu i przede wszystkim świetnych dodatków. Hitem oczywiście zostały żabie udka, których tak bardzo się bałam, a chyba okazały się najlepszym daniem wieczoru. Saint Jacques pokazuje, że można karmić warszawiaków smaczną, francuską kuchnią, nie ograniczając na składnikach, a jednocześnie przy niezbyt wygórowanych cenach. Oby więcej knajp doszło do tego samego wniosku 😊

Saint Jacques

Świętokrzyska 34,

00-116 Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej