Drużyna gwiazd – Restauracja Projekt 44 – Recenzja

przez Kuba

PROJEKT 44

Restauracja Projekt 44 opisywana jest w Internecie przez pryzmat osób które są zaangażowane w ten… projekt?

Dużo się pisze o szefie kuchni, Marcinie Moliku, jego doświadczeniu w gastronomii, książce kucharskiej. Równie sporo o Arturze Jajeczniku, który pracował jako główny cukiernik (vel Head Pastry Chef) w Deseo – prawdopodobnie najbardziej ‘sexy’ polskiej marce cukiernictwa obecnie.

Czytając w notkach prasowych te wszystkie nazwiska i doświadczenie w branży jakie za nimi stoi, nie mogę się oprzeć podobieństwu do drużyn koszykarskich All-Star w NBA. Najlepsi gracze ze swoich pozycji, w szczytowej formie sezonu zebrani do jednego zespołu w zasadzie w jednym celu:

WYGRYWAĆ

Wnętrza Projekt 44

Wnętrza Projekt 44

Dlatego, kiedy dostaliśmy wiadomość od agencji współpracującej z lokalem „Dacie się zaprosić?”, nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności sprawdzić jak te gwiazdy będą razem grać. Wchodząc do takich miejsc zawsze czuję się lekko wyrwany z kontekstu. Przeglądając nasze wpisy zauważycie, że prędzej nam do street-foodu, małych autorskich bistro czy knajpkach specjalizujących się bardziej prostym i jednostronnym jedzeniu. Spory udział ma w tym również wyższa cena – argument adekwatny również do Projektu 44. Za to oczekujemy tutaj czegoś ponadprzeciętnego, zapadającego w pamięć.

Sama restauracja jest dość surowa w wyglądzie. Świetnie to pasuje do warszawskiego centrum. Dzielnicy miasta odznaczonej betonowo - szklanymi elewacjami wieżowców, biznesmenami w garniturach uprawiającymi specyficzny dziarski trucht ;). Ten minimalistyczny, a również bardzo przyjemny wystrój pozwala też skupić się na tym co najważniejsze, czyli jedzeniu.

Bar Projektu 44

Bar Projektu 44

CAŁA KARTA KRZYCZY – WEŹ MNIE!

Menu podoba mi się ze względu na postawienie głównego składnika na piedestale. Nie bawimy się w chmurki z topinamburu, kaczki spoczywające pod pierzynkami czy dżemy ze świni. Podoba mi się ta prostota w takim miejscu, bo to szybciej przełamuje lody i dużo lepiej informuje jakich smaków mamy się spodziewać.

Przystawki zamawiamy powierzchownie z dwóch „różnych parafii”, a jednak przemyślanie, bo sprawdzimy jakość i poszanowanie produktu. Ośmiornica z wolno gotowanym ziemniakiem i kalmarami baby (48 pln) od razu powala. Po pierwsze wyglądem, podana na absolutnie świetnym, mocno jajecznym majonezie szafranowym i posypana japońską panierką panko.

Ośmiornica z wolno gotowanym ziemniakiem i kalmarami baby

Ośmiornica z wolno gotowanym ziemniakiem i kalmarami baby

Jakby tego było mało, to tutaj zjadłem najlepszy tatar wołowy do dnia dzisiejszego (38 pln). Z ciemnym olejem rydzowym, kaparami, marynowaną w occie cebulką czy dodającym chrupkości chipsom z topinamburu. Podobną kombinację jadłem z Anetą w zamkniętym Warszawskim Sznycie, tu jednak dużo bardziej smakowało mi mięso, bardzo kleiste i delikatne.

Tatar i ośmiornica Projekt 44

Tatar i ośmiornica

DANIA GŁÓWNE

Tu również chcieliśmy zaszaleć. Ewa skusiła się na dziczyznę – udziec jelenia z chutneyem morelowym i blanszowaną brukselką (68 pln). Bardzo mocne mięso które tyle dostawało treści jedzone ze słodką konfiturą i gorzkawymi liśćmi brukselki. Drugim bardzo charakterystycznym zawodnikiem okazała się pierś z kaczki (62 pln) z całą łodygą kapusty pak choi, sajgonkami z kaszanką, sosem śliwkowym hoisin i puree jabłkowym. Ten ostatni składnik, kwaśne jabłkowe puree w połączeniu z mięsem, poezja. Jednak pomysł na wrzucenie kapusty i kaszanki do sajgonki i do tego dania… po prostu chylę czoła przed pomysłem. Obłęd jak to się wszystko z sobą ładnie składało i przeplatało.

Drużyna gwiazd - Restauracja Projekt 44 - Recenzja

udziec jelenia z chutneyem morelowym i blanszowaną brukselką

Oba powyższe dania były naprawdę duże, co nie jest wcale regułą w restauracjach tej klasy. Jednocześnie widać tu bardzo wyraźne smaki, z przewodnim składnikiem jakim jest samo świetnej jakości mięso.

Drużyna gwiazd - Restauracja Projekt 44 - Recenzja

pierś z kaczki, sajgonki z kaszanką

Ja dałem się dziewczynom namówić na rybę. W jesiennej wstawce do menu był jesiotr. Niestety akurat tego dnia nie był dostępny, a w zamian zaproponowano mi żabnicę. Żabnica to ryba którą do tej pory znałem tylko z dwóch miejsc. Programów kulinarnych, gdzie jest pokazywana jako bardzo trudna do obrobienia ryba, oraz z programów przyrodniczych ;)

Ryba podawana była z groszkiem cukrowym, gotowanym i grillowanym kalafiorem i tym samym puree z topinamburu co udziec jelenia. Mam tu dość mieszane uczucia, porównując do dwóch poprzednich pozycji. Brakowało jakiegoś zdecydowanego smaku, czegoś nad czym mógłbym zawiesić oko. Jednocześnie wiem, jak delikatnym mięsem są ryby i jak łatwo je zagłuszyć dodatkami. Sama żabnica była pyszna – delikatne mięso, świeże, zbite a jednak rozpływające się na języku. Myślę teraz, po zjedzeniu, że była to dobra decyzja co do dodatków, ale z tych trzech pozycji to kaczka zrobiła na mnie najlepsze wrażenie.

Dania główne Projekt 44

Całość dań głównych

PATISSIERIE BOUTIQUE

Tak nazywa się pracownia i cukiernia przy Projekcie 44 prowadzona przez Artura Jajecznika, i który zasila restaurację w desery. Jako że wszystko do tej pory nam smakowało to na bok odkładamy rady rozumu co do przejedzenia. Serce chce zamawiać, bierzemy więc trzy różne desery.

tarta z kremem z mlecznej czekolady i kawy Projekt 44

tarta z kremem z mlecznej czekolady i kawy

Dwa z nich mają swoje miejsce w karcie – tarta z kremem z mlecznej czekolady i kawy (24 pln), kremem kokosowym i limonką oraz ekler z kremem miodowym i karmelową czekoladą (22 pln) z dodatkiem żelu cytrusowego i marmolady porzeczkowej. Tarta miała kruche, a jednocześnie delikatne ciasto migdałowe a smak ganache z kawy i czekolady przeplatał się z kwaśną limonką i grubymi płatkami kokosa. Spójrzcie na zdjęcie powyżej, za wygląd 11/10!

Ekler Projekt 44

Ekler! <3

Ostatni deser był z wkładki jesiennej – palona biała czekolada, z mieszanką kawy Inka (25 pln), kremem czekoladowym z palonym masłem, posypką z kruszonki. O ile pierwsze dwa wyglądały bardziej jak porcje wychodzące z cukierni, ten ostatni rozłożony był bardziej jak deser podawany w restauracji. Przyznaję, nic dziwnego że Pastry Chef Artur zdobył taką renomę – wszystkie desery były świetne! Nie przesłodzone, znów o bardzo wyraźnych słodkich i kwaśnych smakach.

Każde z nas miało swojego faworyta, a moim był ekler. To przez ten miks słodkiego kremu, kwaśnej konfitury i lekko chrupiącego parzonego ciasta, ciarki mnie przechodzą na same wspomnienie ;) Chociaż tak naprawdę każdego dnia mógłbym inny deser stawiać na pierwszym miejscu podium.

Drużyna gwiazd - Restauracja Projekt 44 - Recenzja

Mus

CZY POLECAMY?

Projekt 44 bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Jest pomysł na każdy element menu, są sezonowe produkty, świetnie podane i w centrum tego wszystkiego jest zadowolony gość. W terminologii koszykarskiej, powiem że to rzut za 3 punkty ;)

Projekt 44, Złota 44, Warszawa

Podobała Ci się nasza recenzja Projekt 44? Podaj dalej! Dziękujemy!

Drużyna gwiazd - Restauracja Projekt 44 - Recenzja

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej