Munchies – recenzja na duży głód

przez Kuba

UPDEJT CZERWIEC 2019 - NIESTETY MUNCHIES ZOSTAŁO ZAMKNIĘTE ;(

"I have the munchies like crazy dude. I've been drinking mustard, lemon juice, and honey mixed!"

Według słownika www.urbandictionary.com, „Munchies” to nic innego jak nasza polska, swojska gastrofaza, kiedy nie możecie sobie odmówić jedzenia w każdej możliwej kombinacji :) Munchies to także lokal na warszawskim Ursynowie. Ponoć pierwsze swoje pięć minut przeżywali kiedy otwierali się na barce na nadwiślańskich bulwarach.
Żałuję, że wtedy nie miałem okazji spróbować – nie byliśmy jeszcze tak mocno zaangażowani w klimat gastro w Warszawie. Widać sentyment do jedzenia wygrał i tak oto wracają na ul. Jana Rosoła 48.

A IMIĘ JEGO STREETFOOD

Powoli rośnie konkurencja w dzielnicy, najpierw sieć Bobby Burgerów, następnie Pogromcy Meatów (których kanapki są w naszym Top 5 - link! ) a teraz właśnie Munchies. Szyld z graffiti, kolorowe murale i walące po oczach neony już od wejścia krzyczą żeby wejść i zajadać gastrofazę właśnie. W środku jest jeszcze fajniej, a taki właśnie klimat mi najbardziej odpowiada. A już ściana pomalowana przez Lis Kula (fb tutaj!) jest naprawdę kozackie!

Munchies - recenzja na duży głód

Brioszka pełna pyszności

Zamawiamy i przysłuchujemy się jak w tle lecą remixy Beyonce i Eminema, zamawiamy piwo lane i domową orenżadę które pomagają podtrzymać rozmowę i wilgoć w gardle. Wybieramy brioszkę z pulled porkiem (z łopatki wieprzowej, 29 pln) z frytkami, colesławem i ziołami oraz poutine z polikiem wołowym (27 pln). Pod tym trudnym słowem kryją się frytki pokryte serem, sosami a w tym wypadku kawałkami miękkiego i robionego na azjatycki styl polika.

Oba mięsa są świetnie zrobione, miękkie, polik o posmaku słodkim, z wyraźnym sosem sojowym w tle. Do brioszki dostajemy również łódeczkę z salsami – pomidory/cebula i mango/ananas, które przegryzamy pomiędzy mięsem i frytkami. Smakuje to naprawdę dobrze a nasze Munchies zostają prawidłowo nasycone. Mieszają się tu kwaśny, słony, słodki. Nie wiesz czego spodziewać się po każdym następnym kęsie, oprócz tego że będzie Ci się gęba cieszyć do każdego kolejnego.
Dlatego z tym większym bólem serca stwierdzamy:

ŻE DO IDEAŁU ZABRAKŁO

Munchies - recenzja na duży głód

Poutine z policzkiem

Zabrakło przede wszystkim przez frytki. Nie są robione na miejscu, co od razu widać i czuć, a co tak boli przy tym świetnym mięsie i bardzo dobrze wykonanej brioszce – która tak apropo pieczona jest na miejscu.

Pytaliśmy skąd taka decyzja i od kelnera (pozdrawiamy!) dowiedzieliśmy się że Munchies nie byłoby w stanie zachować standardu i szybkości obsługi jednocześnie szykując frytki. Rozumiem tę decyzję, cieszę się również że jest to świadomy wybór a nie obcinanie kosztów – co często się w lokalach zdarza. Jednak nie jestem w stanie rozpływać się w zachwytach nad lokalem przez ten jeden, jednak istotny, szczegół. Tym bardziej, że w niektórych pozycjach w menu jest to nie tyle dodatek, co główny składnik dania. Jeszcze bardziej zastanawiam się, czy rzeczywiście jest to taki problem i kiedy (mam nadzieję że „kiedy?” a nie „czy?”) uda się go rozgryźć.

W tej recenzji w trzech aktach, w finale pojawia się deser. Tutaj typowy filmowy twist, bo jest bardzo dobrze, rewelacyjnie wręcz. Brownie z owocami sezonowymi (u nas borówki, jeżyny i maliny, 16 pln), polane słonym karmelem z prażonymi pestkami słonecznika to jest dokładnie ten foodporn którego szukam na swojej gastrofazie. Mokre ciasto, mocno czekoladowe, przełamane słodkim/słonym a na dodatek chrupiące na zębach. Moje pokłony do kuchni!

Munchies - recenzja na duży głód

Brownie, karmel, słonecznik - cudo!

NAJEDZONY ALE CZY SZCZĘŚLIWY?

Napiszę szczerze, że jestem zadowolony z wizyty i będę Munchies polecał. Jest gdzie posiedzieć ze znajomymi do piwa, jest gdzie dobrze zjeść. Jednak po tych dwóch latach kiedy karmili nad Wisłą, poziom sceny gastro w Warszawie podniósł się naprawdę mocno i nie wystarczy już być „tylko” dobrym żeby wznosić radosne peany. A w przyszłości będzie jeszcze trudniej.

Munchies jest o mały, ale istotny krok od czołówki – i naprawdę mocno trzymam kciuki żeby się udało. Wrócę sprawdzić inne pozycje z menu na pewno, ta kaszanka z jajkiem kusi. Na kacu i gastro też pewnie wrócę, w końcu zobowiązali się chłopaki :)

Munchies, Rosoła 48, Warszawa

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej

%d bloggers like this: