KoreaTown Rest – rewizyta, wyżerka i recenzja

przez Kuba

Kontynuujemy sprawdzanie lokali „po latach”, bo ostatniej naszej wizyty w KoreaTown Rest minęło ponad dwa lata! (tutaj link). I mimo zachwytów, ochów i achów dziewczyn, mi nie udało się tam jeszcze zjeść! Były wtedy beze mnie! Zawsze kiedy pojawiał się pomysł żeby tam wpaść, dziewczyny mówiły że „najlepiej iść w grupie” i tak nie szło i nie szło zebrać ekipy na jedzenie, do niedawna.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Mnóstwo jedzenia!

Przez ten cały czas, pojawiło się całkiem sporo ciekawej azjatyckiej kuchni w Warszawie, w tym kuchni koreańskiej, żeby tylko wspomnieć ostatnio sprawdzany przez nas K-Bar na Pięknej (link) czy Yache Korea (link). Wchodziłem do lokalu zastanawiając się, czy nadal jest tu tak dobrze i jak jedzenie będzie wyglądać w porównaniu z wymienionymi knajpami. Tym bardziej że KoreaTown właśnie przeniosła się do większego lokalu, to nie było lepszego czasu żeby ją znów przetestować!

CIĄGLE TO SAMO MENU(?)

Co nas trochę zdziwiło, to w zasadzie niezmienione przez te lata menu. Z jednej strony nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś robi coś dobrze, utrzymuje poziom i to sprzedaje. Z drugiej, zawsze liczymy na coś nowego, coś co nas zaskoczy, coś ciekawego co od razu do nas krzyczy „zamów mnie!”. Dlatego dobrze widzieć, że „on top” do menu są dwa dodatkowe zestawy – zmieniający się Vegan Bomb (35pln od osoby, min. 2 os.) i Korean Bapsang (49pln od osoby, min. 2 os.), który ostatecznie zamówiliśmy.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Zupa z owocami morza z zestawu Korean Bapsang

Wspomniane menu zawiera kilka przystawek, dodatków i zbiór zestawów. Co wyróżnia KoreaTown Rest i generalnie kuchnię koreańską spośród innych to właśnie banchany, czyli dodatki małe dodatko-przystawki. Do każdego dania dostaniemy 5-6 przystawek, w tym kimchi, pierożki, ryż, glony wakame, czy marynowane ogórki. Wszystkie i wyglądają dobrze i smakują dobrze, a co najważniejsze, do każdego dania wnoszą dodatkowe smaki – słony, słodki, kwaśny, ostry. Pamiętajcie, żeby jeść naprzemiennie wszystko razem z daniem!

Z tych regularnych przystawek zamówiliśmy „wszystko co było” ;). Yukhoe (28pln), czyli tatar z siekanej polędwicy wołowej ze słodką chińską gruszką nashi i orzechami pinii. Świetne mięso, a kombinacja ze słodkim owocem to prawdziwa petarda. Sam tatar jest grubiej siekany niż to dziewczyny pamiętały (i jak sprawdziliśmy na zdjęciach), ale muszę powiedzieć że ten sposób mi się bardziej podoba, a danie łatwiej jeść pałeczkami.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Yukhoe - tatar z gruszką

Oprócz tego spróbowaliśmy bossam (21 pln) – plastrów duszonego boczku z ostrą sałatką i z słodko-ostrym, orzechowym sosem. Do tego powinny być liście pachnotki, niestety tutaj mała żółta kartka, bo dostaliśmy danie ze „zwykłą” sałatą dębową. Samo mięso było bardzo miękkie i dobrze zrobione, przyjemna przystawka do samodzielnego złożenia, a brakująca pachnotka dałaby tego ekstra kopa w smaku. To super zioło, mieliśmy okazję jeść w kilku azjatyckich knajpach w Warszawie, tutaj nie zostaliśmy poinformowani o takiej zamianie przy zamówieniu a przez to przystawka sporo straciła.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Tofu z zestawu Bapsang

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Tofu z płatkami tuńczyka bonito

Ostatnie w menu było tofu, do którego ostatnio się przekonuję. Dobu Buchim (16 pln) to smażone tofu w słodkim sojowym sosie z katsuobushi, czyli suszonymi płatkami tuńczyka bonito. Bardzo fajne słodko-słone danie i chyba dla mnie najsmaczniejsze! Nie będę przechodzić na wegetarianizm, ale coraz częściej otwieram się na dania z tofu, sam też próbowałem je smażyć do domowo robionej laksy (link tutaj). Te tutaj miało lekko chrupiącą skórkę, miękki środek i było mocno nasączone sosem.

WSZYSTKO NA STÓŁ

Lubimy dostawać wszystkie rzeczy na stół, tutaj nie musieliśmy się upominać bo i tak dostawaliśmy sukcesywnie całe zamówienie. Przez ilość banchanów ledwo się mieściliśmy z żarciem na te 5 osób, ale taki stół wygląda świetnie na wspólną wyżerkę. Tak, najlepiej tu przychodzić w grupach, ale randkę we dwoje z którymś z zestawów też dacie radę poskubać!

Chyba ze względu na świeży, nowy i zdecydowanie większy lokal, obsługa potrzebuje więcej rąk do pracy. Dwie kelnerki na Sali uwijały się jak w ukropie, odniosłem wrażenie że w sporym pośpiechu rzucały nam dania na stół. Nie traktuję tego jako wady, mam nadzieję że KoreaTown szybko ułoży się z nowym miejscem i nową kuchnią ;)

Z dań głównych dostaliśmy wspomniany zestaw dla dwojga - Korean Bapsang. Łagodna mielona wołowina z ryżem, pikantna zupa z owocami morza, skrzydełka z kurczaka, jeszcze więcej tofu – tym razem duszonego. I tak, jeszcze więcej banchanów! Cenowo i ilościowo jak najbardziej zestaw do polecenia. Dużo różnych smaków i spore główne dania, lecimy dalej!

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Świetny kurczak z zestawu Korean Bapsang

Każda z pozycji zasługuje na swój osobny akapit, ale nie chcę żebyście umarli z głodu czytając. Wołowina była mięciutka, dobrze zrobiona, sama praktycznie nie przyprawiona i wymagała przegryzania jej z dodatkami. Drugie główne, zupa, była przepotężna w morskim smaku, w środku wrzucone były krewetki, muszle, kalmary a całość biła po nosie i kubkach smakowych solą z morza. Pychotka! Mogłaby być jeszcze bardziej pikantna, ale to raczej kwestia naszej grupy. Przy stole każdy lubi mniej lub bardziej ostre jedzenie a to nie często się zdarza. Myślę że dla większości będzie „akurat”.

Duszone tofu przysypane szczypiorkiem leżało apetycznie w słodkim sojowym sosie, ale to skrzydełka z tego zestawu były pycha!

JESZCZE WIĘCEJ JEDZENIA!

Pozostałe główne dania zamówione przez nas to Korean Fried Chicken (35 pln) z kluskami tteokbokki (zawsze mam problem z tą nazwą!). Pikantna paprykowa marynata, świeże i soczyste mięsko i ciężkawe ryżowe kluski – bardzo dobrze zrobione danie i już klasyk stołecznych restauracji koreańskich. Niczego im nie brakuje – to po prostu porządne i smaczne główne danie.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Korean Fried Chicken

Marynowana wołowina bulgogi (39 pln) w łagodnym i słodkim sosie z warzywami to kolejny klasyczek i pełne, duże i bardzo sycące danie. Mięsko zadowala, wchodzi gładko wraz z dodatkami i z kimchi. Koniecznie!

Ostatnie główne, kaczka w warzywach Ori Gui (39 pln) okazała się najgorszym daniem z całego stołu i lekkim niewypałem niestety. Półmisek pokrojonej w plasterki kaczuchy wyglądał ładnie, ale mięso było nierówne, a większość kawałków była sucha i przesmażona. Z jednej strony krucha, za twarda i tłusta skórka, z drugiej przemoczone w sosie warzywa, które bardziej przypominały lokalny bar azjatycki typu „pol-viet” albo inny „chin-pol” i gotowe mrożonki niż dobrą koreańską kuchnię.

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Kaczka Ori Gui

Aneta zamówiła to danie dwa lata temu i miała po nim dużo lepsze wrażenie, sprawdzała też zdjęcia gdzie wygląd i wrażenia były spoooro lepsze. Mamy nadzieję że to po prostu kwestia niedawnych przenosin, może braku kilku składników, a nie pogorszenie na stałe. Może to:

LEKKA ZADYSZKA PO PRZEPROWADZCE?

KoreaTown Rest - rewizyta, wyżerka i recenzja

Bo ze względu na zabieganie obsługi, wspomnianą pachnotkę i podanie kaczki takie mamy wrażenie. Nadal będziemy KoreaTown polecać, mimo że tej konkretnej wizycie towarzyszyło te jedno potknięcie za dużo.

Przez te dwa lata my też się zmieniliśmy, zjedliśmy więcej koreańskiego jedzenia, a przede wszystkim – w Warszawie ta kuchnia zrobiła się trochę bardziej popularna. Nowe pojawiające się lokale są bardziej nierówne, ale bardziej szalone w kuchni. Trochę mi tego szaleństwa i próbowania nowego, odjazdowego brakuje. A KoreaTown Rest jest o te pół kroku za konkurencją.

Smacznie, ale z rozwagą ;). No i pamiętajcie, tylko w większych grupach! Bo najwięcej przyjemności daje dzielenie się i walka o najlepsze kąski i głównych i banchanów!

Namówiliśmy Cię do spróbowania? A może już jadłaś/eś? Daj znać!

A jeśli spodobał ci się nasz wpis, zajrzyj też do listy naszych ulubionych azjatyckich knajp w Warszawie! (link)!!

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej