Home Co zjeść Córeczka tatusia – Recenzja Figlia di Papa

Córeczka tatusia – Recenzja Figlia di Papa

by Kuba

Nareszcie! Kolejna włoska knajpa otworzyła się w Warszawie. Wilanów, ul. Branickiego 21 na dalekim Wilanowie. Nakręceni pozytywnie zdjęciami z facebookowego fanpage’a rezerwujemy stolik i nie możemy się doczekać wyznaczonej godziny! Sztućce w dłoń!

Córeczka tatusia

To właście oznacza Figlia di Papa. Czuć tutaj dopieszczanie, ale tradycyjnie, o jedzeniu za chwilkę. Pierwsze co rzuca się w oczy zanim przyjedziecie do knajpy, to styl prowadzenia social mediów. Właściciele Figlia, podobnie jak reszta Gastrobarów w Warszawie stara się być mocno „kumplowska” z potencjalnymi klientami. Brak nadętych zdjęć i stylówek, pokazywanie rzeczy od kuchni i w biegu, prawie jakbyś tam był i przez krótki moment widział życie w restauracji. Bardzo lubię takie klimaty i takie prowadzenie. Dodatkowo jest to knajpa Włoska, gdzie taki styl dobrze wpisuje się w mentalność i kuchnię śródziemnomorską.

Córeczka tatusia - Recenzja Figlia di Papa

Mix owoców morza

Druga rzecz to dania i sezonowość. Duże nastawienie na wszelakie ryby i owoce morza, które dodatkowo nie są w kanjpie na codzień (a przynajmniej zmieniąją się bardzo często w zależności od dostępności). Sugeruje to zawsze świeże składniki i pewną naturalność w kuchni – co udało się kupić to przyrządzę i podam. Jest to szczególnie ważne przy owocach morza. Jak niejednokrotnie opisywaliśmy, krewetki, kalmary, kraby itd. są w naszym nadbałtyckim kraju importowane, więc jakość jest tu więcej niż kluczowa.

Walka z uprzedzeniami

Na przekór swoim przekonaniom i poprzednim doświadczeniom, dzięki tak a nie inaczej prowadzonej reklamie Figli, decydujemy się spróbować czegoś z owoców morza. Na przystawkę zamawiamy Fritto Misto – miks owoców morza z frytury (38 pln). W składzie talerza dostaliśmy cztery małe krewetki, jedną dużą i całe mnóstwo małych rybek które przypominały nam Boquerones (sardele) które jedliśmy w Hiszpanii. Zazwyczaj dostaje się również kalmary, ale akurat tego dnia już się skończyły. Sama frytura świeża, jakość ryb cudowna, a już w momencie ich smażenia dało się czuć w lokalu zapach morza. Ten dobry zapach, który natychmiastowo przenosi na portowe aleje Włoskich miast i smaga po twarzy słoną wodą. Malkontentom którzy powiedzą że drogo odpowiem, że porcja akurat na dwie osoby. Dodatkowo za tak dobre składniki trzeba po prostu zapłacić. Jak to mówią, wyżej dupy nie podskoczysz.

Córeczka tatusia - Recenzja Figlia di Papa

Mmmmmakaron!

To co we Włoszech najważniejsze

Skoro Włochy i knajpa i my, musieliśmy przetestować jakość tego co z tego kraju najważniejsze. Pizza i makaron. Na ten drugi wybraliśmy Gnocchetti Liguri (38 pln) – pesto, cukinia, włoski boczek i sos śmietanowy. Tutaj również mieliśmy trochę pecha, bo niestety gnochetti się skończyło, w zamian zaproponowano nam makaron Casarecce. Sos wymagał skręconego makaronu który wciągnie smak, przyprawy i śmietanę, więc i jeden i drugi doskonale się nada. Sam makaron nie jest robiony na miejscu, ale trzeba przyznać że cała potrawa smakuje wyśmienicie. Tłusty boczek który nie jest przesmażony na skwarki, idealnie połączone składniki z gęstą śmietaną, mięka i soczysta cukinia. Mają wszelkie prawo mierzyć się na makarony z naszą ulubioną Dziurką od Klucza i wylądują w naszym top 5 włoskich miejsc. Przegrywają tylko ze względu na to, że nie robią własnej pasty. Jednak życzę sobie, żeby każde miejsce z kupnym makaronem było tak dobre. Figlia dostajecie od nas zasłużoną piątkę z plusem :)

Przyszła pora na pizzę. Pod lupę bierzemy ciasto. Nie jest to „neapolitańska zupa”, ani przepieczona krucha rzymska. Kucharze znajdują fajny balans w wypieczeniu, z charakterystycznym zapachem lekko zwęglonych brzegów. Puszte i smaczne. Na pizzę wybraliśmy sezonowe dodatki a jednoczeście mały „challenge” dla naszych podniebień. Bowiem pizza Estate (37 pln) zawiera tradycyjną rukolę, prosciutto crudo oraz ... świeże truskawki!

Bardzo nas zaciekawiło to połączenie, a biorą pod uwagę smaczny spód, wszystko smakuje wyśmienicie! Crudo z melonem to już klasyk, a z truskawkami prawdziwa petarda. Słodkie i mięsiste truskawki, razem ze słoną szynką to jest właśnie to czego szukałem - mimo że o ty mnie wiedziałem przed zjedzeniem :).

Córeczka tatusia - Recenzja Figlia di Papa

Pizza z truskawkami, pół Neapolu ucieka w popłochu :)

Oczko w głowie

Na deser bierzemy to co Figlia miała w swoim weekendowym menu – mianowicie pudding ryżowy z truskawkami i miodem trzcinowym (16 pln). Ku naszemu zaskoczeniu pudding był twardy, a nie lejący się jak podobne azjatyckie desery. Na górze te same słodkie truskawki co w pizzy a dodatek miodu idealny. Pierwszy raz jadłem ten trzcinowy, których zachwycał gęstym, głębokim i palonym smakiem. Chcemy tu wrócić i spróbować deseru podawanego w tygodniu – pistacjowego tiramisu. Może być bardzo dobrze, biorąc pod uwagę jak smakował nam pudding.

Córeczka tatusia - Recenzja Figlia di Papa

Dolce

Na koniec jeszcze słowa o małym, ale istotnym detalu. Knajpy często szukają możliwości łatwego zarobku przez prowizję, zazwyczaj na napojach. W szczególności kiedy są sprowadzane/wpasowują się w klimat i region miejsca. W Figlia di Papa wypijecie wodę S.Pellegrino, popularną w warszawskich-włoskich lokalach. Bardzo fajnie, że za 0,7L butelkę płaci się tu tylko 10 pln, bo widzieliśmy już w innych miejscach ceny sięgające dwukrotnie więcej. Wolimy zapłacić dobrze za dobre jedzenie.

Na Wilanowie ktoś założył knajpę, której dogadza, dogląda i pielęgnuje. W której zjecie naprawdę świetnie i nie będziecie żałować wydanych pieniędzy. Bo właściciel traktuję lokal jak oczko w głowie, albo ... córeczkę tatusia ;)

Jeśli szukasz więcej prawdziwie włoskich knajp w Warszawie - sprawdź nasz ranking! - LINK

You may also like

1 comment

Marek 19 czerwca 2018 - 14:49

O pizza z truskawkami! Ja ostatnio też próbowałem truskawek na pizzy tylko w wersji wegetarianskiej z cykoria. Niestety już jej nie ma , to byla jakas specjalna oferta w pizzeri koło hali kopińskiej. Teraz ponoć robią z botwinką ;)

Reply

Leave a Comment