Co warto zobaczyć na Podlasiu?

przez Kuba

CO WARTO NA PODLASIU? MIKROKLIMAT

„Cudze chwalicie, swojego nie znacie”, z tym powiedzeniem spędziliśmy letni Lipcowy weekend wybierając się na wycieczkę na Podlasie.

Nasza wycieczka skupiła się na szlaku turystycznym obejmującym Krainę Otwartych Okiennic i okoliczne cerkwie prawosławne. Jeśli chcecie wiedzieć na co zwrócić uwagę i co zjeść w okolicy, czytajcie dalej!

Cerkiew w Puchłach

Mieliśmy tylko dwa niepełne dni (wyjazd sobota rano – powrót niedziela późne popołudnie), więc postanowiliśmy się skupić na ‘pewnikach’. Jednym z takich dobrze znanych miejsc jest miejscowość Kruszyniany. W linii prostej niespełna 5km od granicy, miejscowość sławna ze względu na zamieszkującą Podlasie mniejszość tatarską i słynną Tatarską Jurtę.

POLSCY TATARZY W KRUSZYNIANACH

Nie mamy wystarczająco czasu żeby pisać o burzliwej historii tatarów zamieszkujących tą część byłej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wykorzystywani jako gorliwi do bitki wojownicy, znani z zapalczywości, ale również wielkiego i szczerego serca. W ramach rozeznania proponuję linki na końcu tekstu.

Meczet tatarski w Kruszynianach

Do miejscowości Kruszyniany warto przyjechać zobaczyć Drewniany Meczet i za cenę 5zł od osoby wejść do środka i posłuchać historii od żywego przedstawiciela tej mniejszości. Solidna i przede wszystkim ciekawa dawka wiedzy. Zarówno o tatarach jak i o praktykach religijnych islamu i o samym regionie Podlasia. Po wizycie dokształcającej obowiązkowo posiłek w Jurcie założonej przez Dżennetę i Mirosława Bogdanowiczów (link do Jurty tutaj). Nie ma lepszego miejsca na próbowanie Kryszonki, Kołdunów czy Manty.

Ta kuchnia charakteryzuje się prostotą, głównie przez początkowy koczowniczy tryb życia. Oszczędność przypraw, dużo mięsa wspomagającego przy wysiłku fizycznym, potrawy jednogarnkowe. Dopiero kiedy tatarzy osiedli przekupywani ziemią m.in. władców Polski i Litwy, wprowadzili do jadłospisu więcej warzyw (kapusta, marchew, ziemniaki) oraz zamienili koninę na baraninę i wołowinę.

Kryszonka z wołowiną

Polecamy zamówić przekrojowo różnych dań na różnych składnikach, my zajadaliśmy się Kryszonką (28 pln) z wołowiną, warzywami i ziemniakami, oraz Kołdunami Tatarskimi (28 pln) z farszem wołowym i rosołem. Na deser słodka tatarska kawa, ziołowa herbata i manty z serem, śmietaną i sosem z malin (25 pln). Duże porcje, proste, syte i smaczne jedzenie, Taki powrót do surowej kuchni bez fajerwerków i zbyt przekombinowanych przypraw i sosów był czymś odświeżającym od wszystkich kuchni które mamy na co dzień w stolicy. Tatarska Jurta jest odbudowywana po pożarze, stąd przeniosła się do tymczasowego lokalu, a jedzenie jest podawane na jednorazowej zastawie. Niech Was to jednak nie martwi – jest pysznie i domowo. A jak już się odbudują to koniecznie wracamy zobaczyć efekty. Na wynos kupiliśmy pudełko Czak-Czaków (15 pln), ciastek przypominających tłuściutkie kruszone faworki, ale zamiast cukru pudru polane miodem, posypane makiem i orzechami. Zajadaliśmy się piknikując w plenerze.

Kołduny w rosole

Manty z serem i sosem z malin

CERKWIE I SZLAKIEM KRAINY OTWARTYCH OKIENNIC

Cofając się spod granicy trasą nr 65 i obserwując niekończącą się kolejkę TIRów do granicy, docieramy do trójkąta trzech urokliwych miejscowości. Trześcianka, Puchły i Soce, bo o nich mowa, to sielankowe miejsca znane z dwóch szlaków – cerkwii i krainy otwartych okiennic. Oba łączy niepodrabialna architektura i zdobienia elewacji budynków.

Drewniane domy z kolorowymi okiennicami, szczegółowymi zdobieniami i równie imponujące i kolorowe cerkwie. W Trześciance soczysta zieleń, w Puchłach niebieski jak przeciągnięty paintem z letniego bezchmurnego nieba, a w Narwi stoicki i przedwieczny brąz.

Trześcianka

Czas jakby tu zwalnia, wymusza na turystach chwilę oddechu co potęgowane jest brakami w asfalcie, wąskimi drogami i imponującymi widokami. Czy to pracujące w polu maszyny, słoma pozbierana w okrągłe bele (trudne słowo: balot) czy poustawiane na każdym rogu drewniane prawosławne kapliczki równie imponujące w detal co cerkwie. Co mnie szczególnie zaintrygowało i urzekło, głównie z braku wcześniejszego zastanowienia, to religia. Na co dzień jesteśmy tak przesyceni informacją że Polska to kraj na wskroś katolicki, że zapominamy o tych wszystkich którzy przybyli tutaj z wielu różnych stron świata. Momentami czułem się wręcz jak w obcym kraju, żeby chwilę później pomyśleć że to wciąż ta Polska, trochę inna niż ‘moja’ codzienna, ale nadal piękna i pociągająca.

Tak to się robi?

BIAŁYSTOK I PIEROGI Z TYKOCINA

Na nocleg zatrzymaliśmy się w „Siedlisko Swojskie Klimaty” (link) w Trześciance, którą polecamy dla mniejszych i większych grup. Za nocleg dla naszej dwójki i psów zapłaciliśmy 140pln za dobę. W tej okolicy z rzeczy które nas interesowały była jeszcze pustelnia - Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach, jednak ze względu na religijny charakter i obecność naszych zwierzaków nie wiemy czy by nas wpuszczono, zostawiamy to na następny raz.

Pałac Branickich w Białymstoku

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Białymstoku, żeby obejrzeć tzw. „Polski Wersal”, czyli Pałac Branickich. Przyjemny dla oka budynek który mieści w sobie również Uniwersytet Medyczny w Białymstoku i Muzeum Historii Farmacji. Jest tu również pięknie zadbany ogród, a co ważniejsze, dostępny bez żadnych opłat. To fajny ukłon w stronę mieszkańców i turystów, bo mimo że niewielki, to jest wystarczająco dużo miejsca na spacer i relaks.

W Białymstoku znaleźliśmy też dobrą kawiarnię z kawą speciality - Fly High Coffee na rogu ulic Lipowej i Nowego Światu. Obowiązkowo Espresso Tonic, sernik z mango i naprawdę dobry pączek z różą – mógłby się bić z tymi warszawskimi bez wstydu. Dwa napoje i dwa ciastka to koszt około 50-60 pln. Są tu również opcje śniadaniowe i obiadowe z których tym razem nie skorzystaliśmy, jednak następnym razem w Białymstoku moglibyśmy się skusić.

Espresso Tonic z... rozmarynem?

Po spacerze i przystanku ostatni punkt wyjazdu to miasto Tykocin. Obowiązkowo trasa lokalna, żadne tam S8. Znów mnóstwo urokliwych wsi, ale już bez tylu kolorowych okiennic. Było za to całe mnóstwo bocianów! Sam Tykocin okazał się dużo większy niż przypuszczaliśmy, ale jednocześnie trochę bez wyrazu. Nic specjalnego do zwiedzania nie mieliśmy zaplanowane – ale może to i dobrze bo pierwsze wrażenie wypadło słabo. Dotarliśmy tu głównie ze względu na Pierogarnię Tykocińską.

Pierogi z wędzonym pstrągiem

Ten polecany nam lokal, jak sama nazwa wskazuje, specjalizuje się w domowym wyrobie najróżniejszych pierogów. Rodzajów jest tu całkiem sporo, czy to dzieląc na „farsz”, czy sposób przygotowania. Ja skusiłem się na Kibiny (16 pln) – pieczone pierogi z farszem z mięsa mielonego, podane z sosem jogurtowo-czosnkowym. Aneta wybrała pierogi z wędzonym pstrągiem (17 pln). Długa kolejka i długi czas oczekiwania (od wejścia do podania było to ok. godziny) wzmogły w nas apetyt tłumiony miejscowym kwasem chlebowym (który swoją drogą uwielbiam!). Było to prawdopodobnie przez porę obiadową (niedziela ok. 15.00 – 16.00) i fakt że moje danie musiało się upiec. Pierogarnia robi wszystko świeże na miejscu i czuć to w każdym kęsie każdego pieroga. Te tradycyjne z miękkim ciastem, wypchane rybą z dodatkami warzyw. Moja porcja to prawdziwe monstrum foodie i pierwszy raz musiałem dostać pomocy przy jedzeniu.

Kibiny z mielonym mięsem

Stosunek smaku do ceny ma naprawdę solidne 9/10 a jedyne do czego musimy się przyczepić to trochę za mało wyraźne farsze. I w jednym i w drugim ginęły pośród ciasta, sosu i dodatków a gdyby je trochę lepiej doprawić to nie ma pieroga we wsi – musicie tam zjeść. My przejeżdżając przez te strony z pewnością będziemy zaglądać.

Podlasie zaskoczyło nas tym mikroklimatem, nakarmiło syto i pozostawiło z myślą ile jeszcze takich zakątków jest pod naszymi nosami w Polsce – „cudze chwalicie, swojego nie znacie”.

Dajcie znać gdzie lubicie uciekać z miasta na weekend!

Źródła z których korzystaliśmy przed wyjazdem/wpisem:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tatarzy_w_Polsce

http://www.kruszyniany.pl/szlak.html

http://www.smakizpolski.com.pl/tatarskie-potrawy-tatarski-savoir-vivre/

http://www.ciekawepodlasie.pl/szlaki_podlasia/3,Kraina_otwartych_okiennic.htm

 

Przeczytaj również

Skomentuj!

Strona korzysta z ciasteczek (cookies), żeby przyśpieszyć jej działanie i poprawić jakość dla czytelnika. Akceptuj Czytaj więcej