Na Bałkany! – Recenzja

Na Bałkany!

Nasze uzależnienie od kuchni azjatyckiej i włoskiej myślę że jest już Wam dobrze znane. Co jakiś czas jednak trzeba przełamać tą monotonność. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić kuchnię bałkańską.

Od niedawna przy ulicy Koszykowej otwarta jest restauracja Na Bałkanach. Lokal jest nowoczesny i naprawdę przestronny. Wewnątrz dominuje surowy beton oraz drewno. Dodatkowo, co przykuło moją uwagę to ogromna, otwarta kuchnia, dzięki czemu możemy podejrzeć jak przygotowywane są potrawy. Przyznam się, że bardzo podoba mi się ten styl, dlatego od razu polubiłam to miejsce 😊

Menu nie jest nazbyt długie jednak na tyle dobrze skonstruowane, że można swobodnie wybrać coś dla siebie zarówno spośród przystawek, dań głównych czy deserów. Wśród przystawek możemy znaleźć tradycyjne bałkańskie dipy, faszerowaną cukinię i paprykę. Poza tym dostępne są również krewetki, carpaccio z wołowiny czy falafel na hummusie.

Co udało mi się spróbować to genialne papryczki faszerowane serem sirene (23 zł) z dodatkiem szpinaku, czosnku, ajwaru i wędzonej śliwki. Wszystkie składniki bardzo dobrej jakości, smaczne, lekkie, a całość prezentowała się  po prostu pięknie.

Papryka faszerowana

Druga przystawka również zasługuję na pochwałę – Falafel na hummusie (18/28 zł). Choć część osób powie że falafel to żadna sztuka i prosta potrawa, to uwierzcie mi, że to danie również można zepsuć. Taka sytuacja absolutnie nie miała miejsca w tym przypadku. Kulki z ciecierzycy były odpowiednio chrupkie, nie za suche, a podany hummus był delikatny i w sam raz doprawiony. Jednym słowem – polecam!

Falafel

Wśród dań głównych dominujĄ owoce morza i jagnięcina. I co tu wybrać?
Jedne lepsze od drugiego 😊

Spośród tego co skosztowaliśmy na szczególne wyróżnienie zasługują baby kalmary, gulasz jagnięcy i pasta z owocami morza. Pierwsze z nich – Faszerowane „baby” kalmary (48 zl) podawane są z sosem imbirowo – cytrynowym, puree z papryki chipotle, wędzonym serem i boczkiem. Świetna jakość kalmarów. Jędrne, nie gumowe. Idealnie doprawione, a sos imbirowo – cytrynowy nadawał potrawie dodatkowego charakteru.

Baby Kalmary

Drugim hitem tego wieczoru był gulasz jagnięcy (38 zł). Chociaż przyznam, że wyglądał najmniej atrakcyjnie (ale jak wiadomo żaden gulasz „nie wygląda”) to jego smak był nieziemski 😊 Mięso było dobrze przyrządzone, miękkie, wręcz rozpływało się w ustach. Co mnie jednak najbardziej zaskoczyło, to wręcz słodkawy wywar z lekkim posmakiem śliwki, papryki, brzoskwini i anyżu. Co ciekawe – nie lubię anyżu :) ale w tej potrawie dawał on świetny posmak i był na tyle dobrze wyważony, że nie zdominował całej potrawy.

Gulasz jagnięcy

Pasta z owocami morza (39 zł) podawana jest z czarnym linguini, natka, czosnkiem i sosem winnym. Wykonanie świetne i spora porcja owoców morza. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to potrawa bardziej włoska. Nic bardziej mylnego! Bałkany słyną z owoców morza, a przyprawy dobrane przez restauracje nawiązywały do tradycji bałkańskiej.

Pasta z owocami morza

Z dodatkowych dań jadłam również pikantną pljeskavicę z kajmakiem (39 zł), Pod tą trudną do wymówienia nazwą kryje się ogromny, naprawdę ogromny (aż 350 g) wołowy mielony kotlet! Podawany z boczkiem, cebulą i kajmakiem. Kajmak w tym bałkańskim daniu to kremowy słony ser robiony z mleka bawolego i śmietany. Muszę również napisać o rewelacyjnym puree ziemniaczano – paprykowym. Niebo w gębie! 😊

Kotlet wołowy z kajmakiem

Po tym całym obżarstwie musieliśmy znaleźć jeszcze odrobinę miejsca na desery. I tym sposobem spróbowaliśmy Arbuz z sirene, miodem i prażonym z ziołową nalewką (18 zł) oraz sernik chałwowy (18 zł).

Co do pierwszego deseru – bardzo dziwne połączenie. Słodki dojrzały arbuz, posypany słonym bałkańskim serem, a wszystko to zalane ziołowym alkoholem. Brzmi trochę strasznie, ale ja bardzo posmakowałam w tym deserze 😊 Spróbujcie koniecznie bo, tak jak w moim przypadku, może to dla Was okazać się strzałem w dziesiątkę.

Arbuz ze słonym serem

Niestety w przypadku drugiego deseru nie było już tak pozytywnego zaskoczenia…

Ponieważ, tak jak w życiu nie ma rzeczy idealnych muszę też napisać o tym co nam nie zasmakowało. A był to właśnie sernik chałwowy. Niestety przez zbyt gruby i za mocno czekoladowy spód, zgubiliśmy gdzieś smak sernika i chałwy - nie był on praktycznie wyczuwalny ☹ Szkoda. Pomysł na deser bardzo dobry, jednak chyba trzeba poprawić jego wykonanie.

Z restauracji wyszliśmy bardzo zadowoleni i bardzo najedzeni, a wszystko to w cenie dla nas przystępnej.

Mam jednak pewną obawę co do tego lokalu. Jak wspomniałam na początku posta, Na Bałkanach od niedawna gości na warszawskiej mapie restauracji. Ceny są przystępne, owoce morza naprawdę dobrej jakości, a porcje całkiem spore.  I tu pojawia się moje pytanie – czy jest to tylko okres przejściowy, na czas rozkręcenia i wypromowania lokalu? Czy w którymś momencie będą zmuszeni zrezygnować albo z jakości serwowanych potraw albo podnieść ich ceny?

Mam ogromną nadzieję, że NIE i gorącą trzymam kciuki aby Na Bałkanach karmiła nas tak smacznie jak teraz i żeby trwało to jak najdłużej 😊

Related Posts (YARPP)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *